Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 października 2016

Pielęgnacyjne serum do twarzy




Serum lub po prostu krem do twarzy na co dzień. Taki co i pielęgnuje i poprawia wygląd a przy tym nie szkodzi i jest dość prosty do samodzielnego wykonania w domu, bez użycia jakichś specjalistycznych sprzętów.
Ponieważ działa dość intensywnie oraz ma nietypowa – półpłynną kremo-żelową konsystencje, nazwałam go serum.

Podstawowe składniki:
  1. Pielęgnujący płyn odpowiedni dla twojej skóry
  1. Kwas hialuronowy w żelu.
  1. Olej
Ewentualne dodatkowe składniki:
  1. Proszek kurkumowo-sandałowy
  1. Biszofit 

Więcej o tych składnikach:
1 - Płyn wybierz stosownie do potrzeb twojej skóry. Może nim być hydrolat (np. różany, lawendowy, z kwiatu pomarańczy), wyciąg lub napar z odpowiednich ziół, tonik z octu jabłkowego, itp.

2 - Użyj kwasu hialuronowego wielkocząsteczkowego w żelu (potrójny kwas hialuronowy roztwór 1,5% w żelu). A jeśli serum ma mieć silniejsze działanie przeciwzmarszczkowe, dodaj do niego kwasu hialuronowego mikrocząsteczkowego (kwas hialuronowy mini HA w proszku) w ilości 0,5 grama proszku na 99,5 grama kwasu wielkocząsteczkowego w żelu i wymieszaj.

3 – Możesz dodać jeden wybrany rodzaj oleju lub kilka, znów oczywiście zależnie od potrzeb skóry, np.: olej arganowy, kokosowy, rycynowy, marula, z jagód goji lub inny.

4 - Proszek kurkumowo-sandałowy to kurkuma w proszku zmieszana pól na pół ze sproszkowanym sandałowcem (proszek sandałowy Sandal-Wood).

5 - Biszofit to koncentrat minerałów, wydobywanych z położonych głęboko pod ziemią złóż. Można go kupić np. w postaci preparatu Biszolin.


Co z nimi zrobić:
Otóż wymieszać wszystkie.
Można po prostu zmieszać wszystkie w mniej więcej równych proporcjach. Czyli biorąc „na oko” objętościowo po tyle samo każdego z nich.
Z takich proporcji otrzymasz dość tłuste serum (zwłaszcza jeśli dodajesz kilka rodzajów oleju), co może być dobre dla suchej skóry, ale nie dla normalnej czy mieszanej. Jeśli więc chcesz uzyskać serum nieco mniej tłuste a bardziej nawilżające, zwiększ ilość składników beztłuszczowych (tych płynnych i żelowych: hydrolatu, kwasu hialuronowego + ew. biszolinu - w stosunku do olejów).
Pamiętaj też, żeby całkowita ilość uzyskanego serum nie była duża, tak by zużyć je w ciągu nie więcej niż 2 tygodni.
Trzymaj serum w małym szklanym pojemniczku, najlepiej w lodówce. Używaj do twarzy i szyi, również pod oczy ale uważaj, żeby nie dostało się do środka.

niedziela, 1 grudnia 2013

Tonik z octu jabłkowego




To doskonały i bardzo prosty do zrobienia kosmetyk.

Wykonanie
Zmieszaj ocet jabłkowy pół na pół z wodą (mineralną lub przegotowaną), gotowe! :)

Pamiętaj jednak, że do wykonania dobrego kosmetyku potrzebny Ci dobry ocet. Najlepszy jest ocet domowy, którego wykonanie też jest bardzo proste – wkrótce zamieszczę przepis.
Tonik trzymaj w szklanej buteleczce. Ocet jabłkowy jest naturalnym konserwantem, więc nie trzeba przechowywać toniku w lodówce.

Zastosowanie
Tonikiem możesz przecierać skórę twarzy, szyi a nawet całego ciała.
Tonik może być „fazą wodną” „kremu nawilżającego” - czyli: po dość obfitym nawilżeniu skóry tonikiem, w mokrą jeszcze skórę wmasuj dobrą oliwę (oliwkową, z pestek winogron, olej arganowy lub inny). Od proporcji wody i oleju w tej emulsji zależy, czy będzie ona bardziej nawilżająca czy tłusta.
Możesz również pozwolić skórze wchłonąć tonik a potem znów ją zwilżyć np. tonikiem aloesowym lub naparem ziołowym i dopiero wtedy, w mokrą, wmasować oliwę.

Właściwości
Tonik z octu jabłkowego dobrze nawilża oraz delikatnie napina i wygładza skórę i drobne zmarszczki, pomaga się skórze oczyszczać i goić - jest skuteczny w przypadku trądziku, także różowatego, przyspiesza gojenie wszelkich wyprysków, wysypek, skaleczeń czy podrażnień.

Ocet jabłkowy ma jeszcze wiele innych zastosowań, wewnętrznych i kosmetycznych.


piątek, 5 lipca 2013

Masło do rąk




Zwykłe śmietankowe masło spożywcze jest bardzo fajnym kremem do rąk... :)
Wystarczy odrobina. Wchłania się w skórę nieco lepiej niż oliwa, można smarować nim wilgotne lub suche dłonie.
Na pewno nie obciąża organizmu żadnymi zbędnymi substancjami a dostarcza skórze składników odżywczych: witaminy A, karotenoidów, witaminy D oraz E.
Masło nawilża i natłuszcza.
Prosty kremik, a na przykład po zmywaniu naczyń mamy go w kuchni pod ręką.

poniedziałek, 27 maja 2013

Olej arganowy





Olej arganowy tłoczony jest z owoców długowiecznego drzewa arganowego, rosnącego i owocującego na terenie Maroka.
Bywa nazywany marokańskim złotem, pewnie z powodu miodowo-złotego koloru oraz dlatego, że jest wyjątkowo cenną substancją używaną między innymi w kosmetyce.

Jest tak zwanym olejem suchym, czyli takim który dobrze wchłania się w skórę nie pozostawiając tłustej warstwy.

Zawarta w oleju arganowym witamina E oraz związki fenolowe (m in. kwas ferulowy i karotenoidy), neutralizują wolne rodniki, czym przyczyniają się do zachowania jędrności skóry.
Nienasycone kwasy tłuszczowe omega 6 i omega 9 oraz skwalan, który jest także składnikiem ludzkiego sebum, odżywiają i dostarcza ceramidów - czyli lipidów spajających komórki naskórka. Ceramidy tworzą w naskórku szczelną warstwę, która reguluje jego elastyczność oraz chroni przed utratą wilgoci i wpływami z zewnątrz.
Olej arganowy pomaga utrzymać odpowiednie nawilżenie, odżywia, zapobiega starzeniu się skóry i wzmacnia jej barierę ochronną. Wspiera też odnowę komórek i łagodzi procesy zapalne, dlatego używa się go w stanach zapalnych skóry, podrażnieniach, egzemach oraz jako środka pomocnego w gojeniu blizn i łagodzeniu objawów cellulitu.
Olej arganowy ma jeszcze jedną cenną właściwość: reguluje pracę gruczołów łojowych.


Krem do twarzy
Olej arganowy jest wspaniałym kremem pielęgnacyjnym do twarzy. Ze względu na swoje właściwości nadaje się w zasadzie do każdej cery i każdej ma coś wartościowego do zaoferowania: suchej, wrażliwej, mieszanej, tłustej, trądzikowej, dojrzałej.
Stosunkowo dobrze się wchłania, zależy to jednak oczywiście od rodzaju cery i sposobu nakładania.
Jak już pisałam, polecam stosowanie olejów na skórę zwilżoną uprzednio tonikiem, na skórę wilgotną nie suchą. Wystarczy bardzo niewielka ilość oleju rozprowadzona na wilgotnej skórze.
Olej arganowy nałożony w ten sposób nie pozostawia tłustej warstwy a skóra jest wyraźnie wygładzona i delikatnie – bez żadnego dyskomfortu - napięta a jednocześnie jędrna i elastyczna.
Olej arganowy można stosować na noc lub na dzień, nadaje się także pod makijaż.


Balsam do ciała
Ze względu na jego miłe właściwości olej arganowy można nakładać również na ciało: wmasować w wilgotną skórę, np. nie wytartą po kąpieli lub zwilżoną tonikiem. Najlepiej kontynuować masaż aż do wchłonięcia wilgoci. Efekty będą podobne jak na twarzy :)


Krem do rąk i paznokci
Olej wmasowany w dłonie i paznokcie pielęgnuje zniszczoną, spierzchniętą skórę rąk i wzmacnia paznokcie.
Ja wolę wcierać go w wilgotne dłonie – po prostu nie wytarte po umyciu. Lubię tez czasem wmasować w dłonie trochę toniku i na to nałożyć olej.
Dłonie posmarowane w ten sposób są nawilżone ale nie tłuste.


Balsam po opalaniu
Można się spotkać ze stwierdzeniem, że olej arganowy chroni przed promieniami UV, jednak niezupełnie tak jest. Wzmacnia w prawdzie barierę ochronną skory, ale jego działanie pomaga raczej zwalczać skutki promieniowania UV niż przed nim chronić. Dzięki właściwościom antyoksydacyjnym likwiduje wolne rodniki powstające w wyniku działania promieni UVA, a dzięki właściwości regenerowania komórek pomaga w gojeniu i regeneracji skóry podrażnionej czy poparzonej nadmiarem promieniowania słonecznego. Jest więc dobrym balsamem do ciała po opalaniu.


Odżywka do włosów
Olejem arganowym można olejować włosy. Zabieg ten polega na nałożeniu i wmasowaniu oleju – zależnie od potrzeb i chęci: w same końcówki, we włosy na całej długości, lub także w skórę głowy. Taki kompres dobrze jest potrzymać co najmniej z pół godziny. Potem umyć włosy.
Zmycie oleju wymaga zazwyczaj nieco więcej wysiłku i środka myjącego niż zwykłe mycie włosów. Zabieg olejowania nawilża, odżywia i wygładza włosy, stosowany systematycznie wzmacnia je. Jest bardzo dobry i skuteczny dla włosów przesuszonych i zniszczonych.

W przypadku włosów bardzo suchych niewielką ilość oleju można wetrzeć w końcówki włosów i pozostawić bez zmywania.


Olejek pielęgnacyjny dla dzieci
Oleju arganowego można używać do pielęgnacji skóry dzieci. Działa ochronnie, przeciwzapalnie - zabezpiecza np. przed odparzeniami a także pomaga leczyć już powstałe, łagodzi i uspokaja podrażnioną skórę.


niedziela, 12 maja 2013

Mydło z Aleppo





Mydło z Aleppo jest wyrabiane w mieście Aleppo w Syrii, jest jednym z pierwszych istniejących mydeł na świecie (niektórzy twierdzą, ze jest przodkiem wszystkich mydeł). Od kilku tysięcy lat produkowane jest tą samą, przekazywaną z pokolenia na pokolenie tradycyjną metodą rzemieślniczą.

Metoda wytwarzania

Tradycyjne mydło z Aleppo robi się metodą „na ciepło”, poprzez długie gotowanie mieszaniny tłuszczu i ługu - wodnego roztworu wodorotlenku sodu. Następnie mydło suszy się na świeżym powietrzu przez kilka miesięcy, dzięki temu dojrzewa, twardnieje i staje się zdatne do użycia tracąc swoje żrące właściwości. Podczas tego procesu pod wpływem utleniania mydło zmienia kolor z zieleni przez ochrę do piaskowego. W środku jednak pozostaje nadal zielone, co zaczyna być widoczne gdy się nim myjemy, w miarę zużywania kostki mydła. Po grubości piaskowo-brązowej warstwy można poznać jak długo mydło było suszone – im dłużnej tym lepszej jakości mydło.




Do wyrobu mydła z Aleppo używa się oliwy z oliwek oraz oleju laurowego, który dolewany jest w końcowej fazie gotowania w różnych proporcjach, w efekcie uzyskuje się mydło z 5, 25 czy 40 procentową zawartością oleju laurowego. Mydło z Aleppo może też być wytworzone wyłącznie z oliwy z oliwek, bez dodatku oleju laurowego.

Pod tym linkiem dostępny jest film prezentujący tradycyjny proces wyrobu mydła z Aleppo:

Obecnie niektóre firmy produkują również mydło z Aleppo metodą „na zimno”, przykładem jest firma Alepia i jej seria mydeł Alep Premium.

Skład

Klasyczny skład mydła z Aleppo jest taki: Olea europea oil, Lauris nobilis oil, Aqua, Sodium hydroxide. Czyli: oliwa z oliwek, olej laurowy, woda, wodorotlenek sodu.

Może on zostać ujęty także w inny sposób: Sodium Olivate, Sodium Laurate, Aqua, Sodium hydroxide. Czyli: mydło oliwkowe (sól sodowa kwasu tłuszczowego z oliwy z oliwek), mydło laurowe (sól sodowa kwasu tłuszczowego z oleju laurowego), woda, wodorotlenek sodu.

W składzie może się też znaleźć Sodium Chloride czyli sól.

Działanie na skórę

Mydło z Aleppo skutecznie myje a przy tym jest bardzo łagodne. Dzięki zawartości olejów nie wysusza skóry, wręcz nawilża ją, tak że myjąc się nim nawet przy użyciu miejskiej chlorowanej wody – która sama w sobie jest wysuszająca – nie jesteśmy zmuszeni używać balsamów do ciała.

Zawarta w mydle oliwa z oliwek zawiera duże ilości witaminy E, której nie niszczy wysoka temperatura. Witamina E jest antyoksydantem neutralizującym wolne rodniki, chroni przed zanieczyszczeniami środowiska, upływem czasu i wpływami warunków atmosferycznych.
W oliwie z oliwek znajduje się też witamina A, która wspomaga regenerację skóry oraz pomaga w utrzymaniu równowagi wodno-tłuszczowej. Witamina A ulega w prawdzie utlenieniu z zewnętrznej warstwy mydła, jednak pewna jej ilość w środku pozostaje.

Olej laurowy ma działanie antyseptyczne, ułatwia gojenie ran, likwiduje stany zapalne skóry. Dlatego stosowany jest w przypadku różnych problemów skórnych takich jak trądzik, egzemy, czy łupież. Dobrze jest jednak pamiętać że jest to działanie raczej objawowe czy wspomagające bo takie problemy wyrażają wewnętrzny stan organizmu.

Dla kogo?

Dzięki temu, że nie zawiera żadnych związków podrażniających natomiast posiada w swoim składzie substancje pielęgnujące, mydło z Aleppo nadaje się dla każdego, także dla osób o tzw. skórze szczególnie wrażliwej, skłonnej do uczuleń.

Jest to mydło, w przeciwieństwie do wielu „mydeł dziecinnych”, rzeczywiście bardzo dobre dla dzieci.

Mydła z Aleppo można używać nie tylko do mycia ciała. Doskonale nadaje się do mycia włosów. Choć sam proces mycia włosów mydłem jest nieco bardziej uciążliwy niż mycie szamponem, włosy niewątpliwie będą wdzięczne i wyrażą to zdecydowaną poprawą swojego stanu. Myjąc włosy mydłem należy zawsze pamiętać o spłukaniu ich na zakończenie wodą z octem.

Mydło z Aleppo nadaje się również do mycia zębów.


Mydło z Aleppo właściwie nie ma wad. Mogłaby być nią cena, jednak porównując ją z cenami różnych żeli pod prysznic i uwzględniając czas na jaki wystarcza kostka 200 g, oraz przede wszystkim biorąc pod uwagę jakość tego mydła – cena nie jest wysoka.

środa, 20 marca 2013

Czym zęby myć?





Ktoś może powie: jak to czym, pastą do zębów! Lecz czy ludzie zawsze i wszędzie używali i używają pasty do zębów? Możliwe że kogoś to zdziwi, lecz ja od dawna nie używam. I nie jestem wyjątkiem :)

Zacznijmy od tego, że zdrowe zęby to objaw zdrowia tak w ogóle. Żyją i żyli ludzie (i całe społeczności) nie dbający szczególnie o zęby a mimo to cieszący się zdrowym, ślicznym uzębieniem. Nie namawiam jednak nikogo do niedbania o zęby, wręcz przeciwnie :)

Oprócz tego czym myć - żeby było skutecznie, ważne jest także jak, czyli odpowiednia technika mycia i dobry sprzęt ;) Szczoteczka do zębów powinna mieć małą główkę i miękkie włosie najlepiej w miarę równej długości. Odpowiednia technika polega na wykonywaniu ruchów „wymiatających”: zamiast szorowania wzdłuż, czy też na okrągło, myjemy zęby ruchem wymiatającym od dziąsła ku zakończeniu zęba. Bardzo przydatna wręcz niezbędna jest także nitka do zębów.

Więc czym zęby myć?

Soda oczyszczona
Soda czyszczona czyli wodorowęglan sodu to środek powszechnie znany i ogólnie dostępny. Ten biały proszek ma wiele zastosowań. Jest jednocześnie moją ulubioną „pastą do zębów” :) Skuteczny i prosty w użyciu:
Na wilgotną szczoteczkę nabieram troszkę sody (przykleja się do mokrego włosia) i myję opisaną wyżej techniką. Świetnie oczyszcza, usuwa kamień i zapobiega tworzeniu się nowego. Jednocześnie nie zawiera żadnych zbędnych substancji.
Roztworu sody można również użyć do płukania zębów: 1 łyżeczka sody na szklankę wody.
Płukanie jamy ustnej sodą zmienia pH z kwaśnego na zasadowe, czyli sprzyjające remineralizacji a więc cofaniu się drobnych ubytków i odbudowie szkliwa.


Glinka
Najlepiej glinka biała, może być także zielona lub glinka ghassoul. Używa się jej w podobny sposób jak sody oczyszczonej nabierając na szczoteczkę. Glinka dobrze czyści, usuwa osad i wybiela.

Olej kokosowy
Bardzo delikatny środek do mycia zębów. Dobry np. dla dzieci. Moi znajomi stosują olej kokosowy do mycia zębów swoich dzieci właśnie i są zadowoleni z efektów. Do pielęgnacji i higieny zębów nadaje się między innymi ze względu na swoje właściwości bakteriobójcze. Podobno olej kokosowy używany był też tradycyjnie do uśmierzenia bólu zębów...

Domowa pasta do zębów
Mieszając trzy wyżej wymienione składniki: sodę oczyszczoną, glinkę i olej kokosowy, można zrobić domową pastę do zębów. Jeśli dodamy kilka kropelek miętowego olejku eterycznego, otrzymamy pastę miętową.
Pasta ta może mieć z resztą kilka wersji:
  • soda oczyszczona z glinką
  • soda oczyszczona z olejem kokosowym
  • sama glinka z olejem
Zastanawiam się jeszcze nad dodatkiem ksylitolu, o którym za chwilę. Można by wzbogacić jej właściwości, nadając jednocześnie słodki smak :) Ale to na razie taki pomysł do wypróbowania.

Mydło
Tak tak, można myć zęby mydłem! Oczywiście prawdziwym i najlepiej bezzapachowym. Ja myję czasem zęby np. mydłem z Aleppo. „Pasta mydlana” pieni się w przeciwieństwie do sody, ale jest łagodna, delikatna, nie drażni dziąseł. Mydło myje zęby skutecznie, usuwa także płytkę nazębną i dezynfekuje zęby i dziąsła.

Istnieją specjalne mydła z dodatkiem węgla aktywowanego – produkowane przez rzemieślników wytwarzający prawdziwe mydło. Podobno one najlepiej nadają się do mycia zębów. Na razie nie próbowałam.
Dodam jednak, że np. mojemu dziecku mycie zębów mydłem nie odpowiada...

Ocet jabłkowy
Wspaniały środek o wielorakim zastosowaniu. Używany jest także do pielęgnacji zębów. Ma swoich zwolenników, nawet takich którzy używają octu zarówno do płukania zębów po myciu jak i do samego mycia.
Osobiście używałam octu jedynie do płukania i polecam płukanie zębów PRZED ich umyciem, roztworem: 1łyżka octu na szklankę wody.
Powód jest taki: Kiedy odczyn pH w jamie ustnej jest kwaśny szkliwo ulega demineralizacji – kwasy rozpuszczają składniki mineralne tworzące szkliwo. Zakwaszenie bierze się stąd, że gdy zjadamy węglowodany, bakterie obecne w jamie ustnej również je konsumują a produktami ich przemiany materii są wówczas kwasy organiczne. Zakwaszenie w jamie ustnej powoduje także spożywanie kwaśnych potraw i picie kwaśnych napojów.
Właściwość rozpuszczania minerałów dotyczy także octu jabłkowego. Jednak kiedy używa się octu do płukania zębów, po czym myje się zęby nie pozostawiając octu dłużnej w jamie ustnej, ocet rozpuszcza i usuwa kamień nazębny, nie naruszając szkliwa.
Płukanie octem działa także zabójczo na bakterie wywołujące choroby przyzębia i gojąco na dziąsła.
Ocet jabłkowy może pomóc poprawić stan zębów jeszcze w inny sposób. Picie niewielkich ilości octu jabłkowego poprawia przyswajanie mikroelementów z pożywienia, co ma ogromny wpływ na stan zębów (i nie tylko).

Efektywne Mikroorganizmy
Czyli EM-y.
Ponieważ EM-y używane są do oczyszczania różnych rzeczy i miejsc, nie niszcząc przy tym naturalnej flory bakteryjnej a wzmacniając ją, nadają się także do pielęgnacji zębów. Można nimi szczotkować zęby lub je płukać.
Ja używam EM-ów właśnie do płukania zębów.
Z tych samych względów które dotyczą octu jabłkowego i wszystkich rzeczy kwaśnych, polecam stosowanie EM-ów na jakiś czas przed lub niezależnie od mycia zębów. (W przypadku EM-ów chodzi o to aby pobyły sobie w jamie ustnej jakiś czas i zrobiły swoje).

Sok z aloesu
Można płukać zęby po umyciu sokiem z aloesu rozcieńczonym pół na pół z wodą. Aloes goi i łagodzi podrażnienia dziąseł i jamy ustnej.

Ksylitol
Ksylitol to związek organiczny, alkohol cukrowy (pięciowęglowy alkohol polihydroksylowy). Otrzymywany początkowo z kory brzozowej ( zaczęto go używać w Finlandii podczas II wojny światowej z braku zwykłego cukru), jest wytwarzany także z owoców, jarzyn włóknistych oraz kukurydzy. Stosuje się go zwykle jako zamiennik cukru.
Posiada bardzo ciekawe właściwości związane z dbaniem o zęby.
Kiedy bakterie żyjące w jamie ustnej żywią się ksylitolem zamiast cukrem, produktami ich przemiany materii nie są kwasy organiczne – tak jak to się dzieje w przypadku cukrów. W związku z tym nie następuje zakwaszenie jamy ustnej. Dodatkowo ilość bakterii próchnicotwórczych stopniowo się zmniejsza, ponieważ spożywanie ksylitolu osłabia je. W takich warunkach próchnica nie rozwija się i następuje stopniowa remineralizacja szkliwa.
Aby wykorzystać te właściwości ksylitolu zaleca się systematyczne spożywanie go w niewielkich ilościach, co już po paru miesiącach ma spowodować całkowite zniknięcie bakterii próchnicotwórczych z jamy ustnej.
Osobiście nie jestem przekonana do jedzenia ksylitolu. Można jednak stosować go także zewnętrznie: płukać zęby roztworem ksylitolu, dodać trochę do pasty o której piszę wyżej a nawet po prostu szczotkować nim zęby (nabierając nieco na szczoteczkę do zębów).

Ksylitolu jeszcze nie wypróbowałam, ale mam zamiar to zrobić.
Prosi mnie o to także mój synek, którego cieszy perspektywa mycia ząbków słodką pastą :)

Miswak
Miswak to korzeń drzewa arakowego tradycyjnie używany do czyszczenia zębów w krajach arabskich.
Zastępuje jednocześnie pastę i szczoteczkę :) Po jego użyciu nie trzeba także płukać zębów wodą.
Z informacji jakie znalazłam wynika, że miswak nie tylko czyści, ma również właściwości bakteriobójcze, odkwaszające i wybielające – usuwa przebarwienia. Usuwa także osad i kamień nazębny. Podobno przy okazji zmniejsza też głód nikotynowy... (jeśli ktoś taki ma).
Miswak to taki korzonek, od którego trzeba najpierw odciąć lub odgryźć kawałek na końcu a następnie ten koniec pogryźć aż powstanie pędzelek do czyszczenia zębów. Pędzelkowaty kształt ułatwia dotarcie do przestrzeni międzyzębnych.
Podobno w krajach arabskich ludzie chadzają po ulicach obgryzając gałązki miswak...:)
Podobno.... nie byłam i na razie nie próbowałam – ale kto wie?


Zobacz POST który jest uzupełnieniem tematu sody oczyszczonej do mycia zębów.

wtorek, 12 marca 2013

Mydło





Czy mydła powszechnie dostępne w sprzedaży to prawdziwe mydła i czy są dobrymi kosmetykami? Raczej nie. Zawierają wiele syntetycznych dodatków przynosząc ciału więcej szkody niż pożytku. Więc czym się myć? Warto zainteresować się prawdziwymi, naturalnymi mydłami, mimo że kostka takiego mydła kosztuje znacznie więcej niż „mydło” w sklepie.

Co to jest mydło?

Mydła to sole kwasów tłuszczowych, powstają w wyniku reakcji kwasów tłuszczowych z zasadami. Zasadą w produkcji mydła może być wodorotlenek sodu (soda kaustyczna) – efektem są mydła sodowe, tzw. „twarde”, mające postać twardych bloków lub kostek, lub wodorotlenek potasu – otrzymuje się wtedy mydła potasowe czyli „miękkie” w postaci miękkiej masy. Efektem ubocznym reakcji zmydlania jest gliceryna.
Uwaga, tzw. mydła glicerynowe są wzbogacane dodatkową porcją gliceryny (często syntetycznej), oraz najczęściej robi się je ze specjalnych gotowych baz mydlanych zawierających także syntetyczne składniki. Nie są to więc naturalne mydła. Poza tym działanie samej gliceryny jest niejednoznaczne: ma ona właściwości higroskopijne czyli wchłania w siebie wilgoć, jedne źródła podają że działa nawilżająco na skórę, natomiast inne, że wysusza pochłaniając wilgoć ze skóry, ewentualnie jej działanie nawilżające możliwe jest jedynie w otoczeniu o dużej wilgotności (pochłania wtedy wilgoć z otoczenia), lecz gdy powietrze jest suche działa wysuszająco (wchłaniając wilgoć z ciała).

Proces zmydlania kwasów tłuszczowych może przebiegać na dwa sposoby:
Na ciepło – poprzez długie gotowanie mieszaniny tłuszczu i ługu (czyli wodnego roztworu wodorotlenku sodu lub potasu).
Lub na zimno – przez długie mieszanie tłuszczu i ługu bez gotowania, co jest bardziej pracochłonne, pozwala jednak zachować więcej wartościowych składników, które giną w wysokiej temperaturze (tłuszcz i ług mają w metodzie na zimno temperaturę ok. 40 – 50 stopni C).

Z jakich tłuszczów robi się mydło?

Dawniej w produkcji mydła wykorzystywano chętnie tłuszcze zwierzęce w postaci różnych odpadów przemysłu mięsnego. Dziś również może się to zdarzać w procesie przemysłowej produkcji mydeł. Jeśli w składzie znajdziemy określenie: Sodium Tallowate, możemy przypuszczać, że mydło zawiera także tłuszcze zwierzęce. Jest to bowiem określenie informujące że mamy do czynienia z mydłem sodowym czyli solą sodową – ale nie wiadomo jakich kwasów tłuszczowych. Inaczej niż w przypadku np. Sodium Cocoate – kiedy wiadomo że jest to sól sodowa kwasu tłuszczowego kokosowego.
Dobre mydła robione są głównie z oliwy z oliwek, oleju ze słodkich migdałów, a także oleju kokosowego, palmowego, słonecznikowego, niektóre – jak mydło z Aleppo – zawierają dodatek oleju laurowego.

Skład prawdziwego mydła powinien wyglądać mniej więcej tak:
Sodium (np. Olivate , Cocoate , Palmate, ), Aqua. Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu – soda kaustyczna), Sodium Chloride (czyli chlorek sodu – inaczej sól).

Przykłady dobrego, prawdziwego mydła produkowanego dzisiaj:

Mydłoz Aleppo


Mydło Marsylskie


Czarne Mydło z Maroka 


Savon NoirCzarne 


Mydło Afrykańskie


Mydła wyrabiane ręcznie przez wytwórców – rzemieślników, także z Polski


Czy w naszych sklepach wśród oferowanych tam mydeł znajdziemy zwyczajne mydło? Niestety nie. Jest kilka produktów usiłujących za takie uchodzić:


Biały Jeleń hypoalergiczne MYDŁO NATURALNE – Pollena Ostrzeszów

Skład tego mydła: Sodium Tallowate, Sodium Cocoate, Aqua, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Etidronate.
I właśnie ten ostatni składnik je dyskwalifikuje.
Tetrasodium Etidronate – substancja drażniąca, dopuszczona do stosowania w kosmetyce jedynie w ograniczonej ilości.


Tradycyjne Polskie Szare Mydło 100% NATURY – Barwa Laboratorium

Skład: Sodium Palmate, Sodium Palm Karnelate, Aqua, Sodium Chloride, Tetrasodium EDTA, Etidronic Acid.
Tu mamy Tetrasodium EDTA.Tetrasodium EDTA – jest na liście szkodliwych składników kosmetycznych Henryka Różańskiego: „W obecności związków azotowych tworzy rakotwórcze nitrozaminy. Działa teratogennie. Nie stosować w czasie laktacji i ciąży”.
A także: 
Etidronic Acid – zapobiega utlenianiu związków kosmetyku przedłużając jego trwałość, dopuszczona do stosowania w kosmetyce jedynie w ograniczonej ilości.


Mydło dla dzieci BABYDREAM

Skład: Sodium Palmate, Sodium Cocoate, Aqua, Glycerin, Parfum, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycine Soja Oil, Bisabolol, Chammomilla Recutita Flower Extract, Lanolin, Sodium Chloride, Phytic Acid, CI 77891.
To mydło ma skład najbardziej zawiły jednak najmniej szkodliwy. 
Oprócz Parfum niewiadomego pochodzenia i paru składników klasycznych dla mydła mamy w nim: Simmondsia Chinensis Seed Oil – olej jojoba, Glycine Soja Oil – olej sojowy, Bisabolol – substancja czynna zawarta w rumianku rzymskim, Chammomilla Recutita Flower Extract – wyciąg z kwiatów rumianku, Phytic Acid – kwas fitowy, CI 77891 - dwutlenek tytanu.
Nie używałam go, ale być może spośród dostępnych w sklepach tanich mydeł jest najbardziej godne uwagi.


Znalazłam jeszcze takie:

Mydło Roślinne popularne SONETT
Skład: Sodium Palmate, Sodium Cociate, Glycerin, Sodium Chloride, Sodiumthiosulfate.
Jest napisane, że z certyfikowanych upraw ekologicznych. Co z tego skoro zawiera tiosiarczan sodu, według mnie składnik raczej wątpliwy.
Sodiumthiosulfate - Tiosiarczan sodu – nieorganiczny związek chemiczny, sól nietrwałego kwasu tiosiarkowego i sodu (Wikipedia). stosowany np. w fotografii w procesie wywoływania zdjęć jako utrwalacz, jako wybielacz, środek obniżający poziom chloru w basenach, a także jako środek przeciwgrzybiczy.
A Sodium Cociate - ? Domyślam się, ze chodzi o mydło z oleju kokosowego czyli Sodium Cocoate, czemu wszyscy w składzie podają Cociate? Czy to jakaś inna forma czy wszyscy powielają ten sam błąd? 

poniedziałek, 11 marca 2013

Tonik aloesowy

Bardzo prosty i bardzo skuteczny kosmetyk:
Połącz sok z aloesu pół na pół z wodą.
Nawilżaj nim twarz i szyję (możesz także całe ciało) po umyciu, nasączonym wacikiem lub rozpylając z butelki wyposażonej w atomizer. Zanim tonik całkiem wyschnie, wetrzyj w skórę olejek.

Wybieraj sok z aloesu sprzedawany w ciemnych, szklanych butelkach.
Użyj przegotowanej lub mineralnej niegazowanej wody.
Tonik trzymaj w lodowce, najlepiej w szklanej butelce.

Aloes wspaniale goi i łagodzi podrażnienia. Takim tonikiem można smarować także podrażnioną skórę dzieci.

środa, 6 marca 2013

Olej z pestek winogron




Olej z pestek winogron jest wspaniałym naturalnym kosmetykiem.
Zawiera dużą ilość kwasu linolowego, który jest jednym ze składników naturalnej ochronnej tłustej warstwy pokrywającej ludzką skórę. Kwas linolowy wpływa na prawidłową pracę gruczołów łojowych. Jego niedobór może prowadzić do zmian w pracy gruczołów: trudności z ewakuacją łoju na zewnątrz oraz nadmiernego rozszerzenia przewodów gruczołów łojowych.
Olej z pestek winogron zawiera także dużą ilość witaminy E, oraz proantocyjanidy, które są antyoksydantami neutralizującymi wolne rodniki, (wolne rodniki w tkance łącznej skóry niszczą kolagen i elastynę).


Olej z pestek winogron należy do tak zwanych olejów suchych, z tego względu nadaje się również do skóry mieszanej a nawet tłustej - nie tyle natłuszcza co nawilża.
Zmiękcza skórę i działając lekko ściągająco wygładza ją i nadaje sprężystości.
Znalazłam na jego temat sprzeczne informacje: że nie zatyka porów skóry, oraz że stosowany samodzielnie zatyka je. Z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że porów skóry nie zatyka - ale nie daję gwarancji ;)


Krem do twarzy
Olej z pestek winogron jest świetnym kremem do twarzy. Obecnie najczęściej przeze mnie używanym.

Oleje w roli kremów a także balsamów do ciała wciera się w wilgotną a nawet mokrą skórę: w ten sposób na skórze tworzy się emulsja - do utworzenia której nie potrzebujemy emulgatora, (podczas produkcji kremów emulgatory są niezbędne, ponieważ olej i woda nie łączą się ze sobą. Emulgatory są zawsze związkami mniej lub bardziej sztucznymi. Bez ich użycia można wyprodukować jedynie tłuste kremy)

Po zwilżeniu skóry twarzy i szyi tonikiem, zanim wyschnie wsmaruj delikatnie niedużą ilość oleju winogronowego. Efekt nawilżenia i łagodnego napięcia skóry jest odczuwalny po chwili. Na skórze raczej nie pozostaje żadna tłusta warstwa, którą trzeba by było ścierać. Zależy to jednak oczywiście od rodzaju cery a także od proporcji oleju i wody. Im więcej wody (olej w wodzie) tym bardziej nawilżającą emulsję otrzymamy, im więcej oleju (woda w oleju) tym bardziej emulsja będzie tłusta.

Balsam do ciała
Na podobnej zasadzie oleju z pestek winogron można używać jako balsamu do ciała. W tym wypadku nie jest konieczne nawilżanie ciała tonikiem (choć jak ktoś ma ochotę to czemu nie), wystarczy posmarować skórę po kąpieli bez wycierania, zanim wyschnie - wcieramy więc olej mieszając z warstwą wody obecną na ciele. Idealnie jest wykonywać przy tym masaż aż do całkowitego wyschnięcia skóry - wchłonięcia wilgoci. Do oleju używanego w charakterze balsamu do ciała miło jest dodać parę kropli ulubionego olejku eterycznego. Uwaga jednak latem - niektóre olejki eteryczne nie nadają się na słonce.

Olejek do kąpieli
Zamiast wlewać do wanny wątpliwe płyny do kąpieli można użyć naturalnego oleju - olej z pestek winogron chyba najlepiej się do tego nadaje. Wlewamy 2 łyżki oleju na wannę wody. Do tego ewentualnie kilka kropelek ulubionego olejku eterycznego. Tłuszcz ma doskonałe właściwości rozpuszczające brud, zawarty w wodzie olej dobrze zmywa brud - najlepiej w takiej kąpieli użyć do mycia gąbki (oczywiście już bez mydła - zanurzanej w wodzie z dodatkiem oleju jedynie). Taka kąpiel doskonale nawilża i ujędrnia ciało.


wtorek, 26 lutego 2013

Najprostsza pielęgnacja twarzy




Zamiast kremu

Owszem istnieją dobre, naprawdę dobre kremy do twarzy. Jednak naprawdę dobry krem to rzadkość. Większości w ogóle nie powinno się wcierać w skórę. Jest bardzo wiele produktów udających coś wartościowego, ukrywających się pod popularnym dziś szyldem „kosmetyki naturalne”, a zawierających składniki nie mające nic wspólnego z naturą, często o udowodnionej szkodliwości, wręcz rakotwórcze. Uzupełnianie składu takimi dodatkami dotyczy niestety nawet kosmetyków dla dzieci.

Sama dość długo używałam kremów znanej i szanowanej marki firmującej się jako producent kosmetyków ekologicznych i wegańskich (przewertowałam ten rynek prowadząc sklep z kosmetykami naturalnymi...). Owszem, byłam z nich zadowolona. Jednak ciągnęło mnie do czegoś prostszego, bliższego naturze oraz do uniezależnienia się od konieczności regularnego zaopatrywania się w jakiś krem...:)

Zaczęłam eksperymentalnie i z dość sporą rezerwą używać do pielęgnacji twarzy dwóch prostych kosmetyków:

Zwłaszcza wobec tej maści miałam dużą niepewność czy nada się do mojej cery mieszanej, przecież jest tłusta... A jednak się sprawdziła. 

Potem, już znacznie śmielej, po doświadczeniach z maścią, zaczęłam stosować naturalne oleje w roli kremu do twarzy. I własnie naturalne oleje polecam szczególnie. 
Chodzi tu o zwyczajne oleje roślinne, nie jakieś specjalne kosmetyczne oliwki będące najczęściej mieszaniną różnych składników jedynie z dodatkiem normalnego oleju. Zwykłe oleje, najlepiej tłoczone na zimno i nierafinowane.

Jak tego używać?

Po umyciu przemyć twarz i szyję tonikiem. Zanim skóra wyschnie wsmarować niewielką ilość maści lub oliwy. Kiedy tłuszcz wmasowuje się w zwilżoną skórę, olej łączy się z wodą i na skórze tworzy się emulsja bez emulgatora :) 
Z ilością tłuszczu naprawdę nie można przesadzić. Tak czy inaczej w przypadku maści i niektórych olejów, zaraz po posmarowaniu skóra się świeci. Po paru chwilach niektóre oleje wchłaniają się. W przypadku tych bardziej tłustych oraz maści, należy zetrzeć tłustą warstwę z twarzy papierowym ręcznikiem – jest to za razem rodzaj peelingu. Twarz pozostaje nawilżona, elastyczna i już się nie błyszczy.

Regularne stosowanie tłustej maści w żaden sposób nie spowodowało u mnie np. większego przetłuszczania się skóry.
Z oliwkami czuję się jeszcze lepiej - lepiej niż z jakimkolwiek kremem dotychczas :)

W przypadku cery suchej ścieranie nadmiaru maści lub oliwy może nie być konieczne, ponieważ wchłonie się całości.
Zależnie od potrzeb i rodzaju skóry, maść/oliwę można stosować raz lub dwa razy dziennie, na dzień i na noc – do indywidualnego wypróbowania.

niedziela, 24 lutego 2013

Maść z witaminą A


O maści z witaminą A wiem z książki Józefa Słoneckiego „Zdrowie na własne życzenie”. Autor twierdzi, że nadaje się ona do skóry całego ciała, szczególnie zaś do twarzy i szyi. Dla kobiet i mężczyzn oraz dzieci.

Można ją stosować jako krem do pielęgnacji twarzy, maseczkę do włosów, balsam do ciała oraz delikatną ochroną przeciwsłoneczną. 
Dla dzieci jako krem ochronny w mroźne dni  lub jako środek na różne podrażnienia, suchą skórę, krostki czy odparzoną pupę.

Trzeba pamiętać, że w wypadku zmian skórnych smarowanie maścią jest działanie zewnętrznym, łagodzącym jedynie objawy. A objawy te mają zazwyczaj swą przyczynę wewnętrzną – coś czego organizm usiłuje się pozbyć i czyni to akurat przez skórę: są to najczęściej toksyny lub grzyby.

Co wiadomo o witaminie A:
Uczestniczy w metabolizmie skory, pobudza wzrost nowych komórek, czyli wpływa na regenerację skóry. Pomaga też utrzymywać równowagę wodno – tłuszczową. Długotrwałe stosowanie witaminy A w kosmetykach działa stymulująco na głębsze warstwy skóry – skórę właściwą, poprawia jej elastyczność, odżywia i zapobiega wiotczeniu.

Jako krem do twarzy
Używając maści jako kremu pielęgnacyjnego dobrze jest użyć najpierw w roli toniku rozcieńczonego pół na pół z wodą soku z aloesu: na skórę twarzy i szyi zwilżoną aloesem, zanim całkiem wyschnie, nałożyć maść z witaminą A.
Po paru chwilach niewchłonięta pozostałość maści zetrzeć papierowym ręcznikiem - będzie to jednocześnie rodzaj peelingu.
Maść stosowałam przez jakiś czas do twarzy i byłam zadowolona. Wiem też o wielu osobach z różnymi rodzajami skóry, które przez długi czas używają tej maści i są zadowolone z efektów. Niektórzy twierdzą jednak, że maść ma właściwości komodogenne czyli zapycha pory i nie nadaje się do cery tłustej.

Jako balsam do ciała
Smarując ciało, wcierać maść bezpośrednio po kąpieli w skórę zwilżoną wodą.

Maść jako maseczka do pielęgnacji włosów i skóry głowy
Działa stymulująco na skórę głowy i cebulki włosowe. Pobudza włosy do wzrostu. Sprawia też że włosy rosną mocniejsze i zdrowsze.
Oczywiście stan włosów także wynika ze stanu zdrowia całego organizmu i jeśli organizm choruje, co odbija się w jakości włosów, należało by zadbać o zdrowie przede wszystkim. Może być również tak, że właśnie dążąc do zdrowia organizm jest w fazie oczyszczania się ze zbędnego balastu, np. uszkodzonych, niepełnowartościowych komórek. Może się to objawiać między innymi wypadaniem włosów. Wtedy stosowanie maści z witaminą A wesprze skórę głowy w tym procesie regeneracji – wzmocni odrastanie nowych, zdrowych włosów.
Wyciśnij niedużą ilość maści i wetrzyj ją w skórę głowy opuszkami palców, wykonując przy tym pobudzający krążenie masaż. Potrzymaj tę maseczkę pół godziny lub dłużej. Potem umyj włosy. Stosuj regularnie.


Zaletą maści z witaminą A jest także jej prosty skład. Dobrze jest go sprawdzić, bo maść występuje w kilku wersjach. Np. Maść ochronna z witaminą A firmy Hasco-Lek:

witamina A 800 j.m./g, wazelina biała, Palsgaard 0291, aromat cytrynowy, woda oczyszczona.

Ten skład nie jest 100% doskonały, są dwa składniki wątpliwe: niewiadomego pochodzenia aromat oraz Palsgaard 0291. To drugie to emulgator o obniżonej do 10-15% zawartości tłuszczu. Skład nie jest doskonały ale wystarczająco dobry nawet dla dzieci.
Może się jednak zdarzyć, że kogoś któryś z tych składników uczuli – trzeba to indywidualnie sprawdzić, np. smarując wrażliwe miejsce za uchem. Jeśli w ciągu doby nie pojawi się tam żadne zaczerwienienie to jest OK. Istnieje też wersja maści bez aromatu, nie ma ona w nazwie „ochronna” Można również zamówić maść robioną w aptece.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Olejek Aborygenów



Olejek z drzewa herbacianego otrzymywany jest z liści rośliny Melaleuca alternifolia za pomocą destylacji z parą wodną. Znany i używany był już przez australijskich Aborygenów. Olejek posiada przede wszystkim wyjątkowe działanie odkażające: przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwwirusowe, przeciwrzęsistkowe. Działa między innymi na grzyby Candida Albicans, Trichophyton i inne grzyby patogenne. Jest skuteczny w leczeniu pleśniawek, infekcji grzybiczych paznokci, grzybicy międzypalcowej. Niszczy również paciorkowce, gronkowce, bakterie Coli. Pomaga w leczeniu opryszczki. Używa się go także w leczeniu infekcji ginekologicznych, oraz brodawek, kurzajek i innych zmian skórnych, a także poparzeń, skaleczeń, ukąszeń.

Jest środkiem bardzo skutecznym w zwalczaniu łupieżu, oraz w leczeniu zmian trądzikowych. Tu zastosowanie mają przede wszystkim antyseptyczne właściwości olejku, jednak nie tylko. Olejek z drzewa herbacianego reguluje również pracę gruczołów skóry oraz działa ściągająco pomagając zamykać pory skóry.
Jednak olejek z drzewa herbacianego jest doskonały nie tylko dla skóry trądzikowej i skłonnej do wyprysków. Pomaga on pielęgnować także wrażliwą i suchą skórę.

Oprócz silnego działania antyseptycznego olejek działa również przeciwświądowo i przeciwbólowo.

Podczas przeziębienia czy infekcji wirusowej olejek z drzewa herbacianego świetnie dezynfekuje pomieszczenie w którym przebywa chory. Najlepiej jest go wtedy użyć w kominku do aromaterapii. Użyty w postaci inhalacji przy pomocy inhalatora lub kominka aromaterapeutycznego pomaga także w leczeniu dróg oddechowych oraz w udrożnieniu ich podczas kataru.
Płukanie ust wodą z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego (ok. 2 krople na szklankę) jest skuteczne podczas infekcji gardła a także w przypadku zranień czy skaleczeń dziąseł. W tym przypadku liczy się także jego działanie znieczulające.

Olejek działa skutecznie również w preparatach do zębów, pomaga w zwalczaniu próchnicy.

Poza tym znany jest również z tego, że odstrasza owady.
Połączenie tych wszystkich właściwości sprawia, że olejek z drzewa herbacianego może mieć wiele zastosowań. Jest przy tym środkiem całkowicie naturalnym, jedną z cennych roślin żyjących sobie na ziemi.

Stosując olejek trzeba jednak uważać, ze względu na jego silne działanie. Preparaty czy kosmetyki z olejkiem nie powinny się dostać do oczu, nierozcieńczonego olejku nie można stosować bezpośrednio na skórę, a z używania go powinny zrezygnować kobiety w ciąży i malutkie dzieci.

Olejek z drzewa herbacianego ma mocny i zdecydowany zapach, który nie każdemu może przypaść do gustu. Z własnego doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że choć moim pierwszą reakcją związaną z tym zapachem był dystans i ostrożność, wkrótce zaczął mi się pozytywnie kojarzyć: z mocą :) i polubiłam go.


piątek, 23 października 2009

Krystaliczny dezodorant



Istnieją krystaliczne dezodoranty składające się z różnych ałunów, czyli soli aluminiowych (nie ma to nic wspólnego z aluminium), np. siarczan glinowo krzemowy.
Minerały z których uzyskuje się kryształ do wyrobu dezodorantu pochodzą ze skał boksytu oraz ałunitu. Skała jest palona, mielona i wymywana. Minerały które są pozostałością tego procesu hoduje się w specjalnych pojemnikach w odpowiedni sposób dzięki któremu rosnące kryształy są absolutnie czyste. Wzrost trwa około 3 miesiące. Czoła narastających kryształów są ścinane i szlifowane natomiast porowate kryształy znajdujące się pod czołami roztapia się i odlewa w specjalnych formach. W ten sposób - poprzez wycinanie i szlifowanie lub roztapianie i odlewanie - otrzymuje się krystaliczny dezodorant.

Oprócz klasycznych dezodorantów mających postać krystalicznego sztyftu,
produkuje się także dezodoranty półpłynne - np. dezodoranty w kulce, których podstawowym składnikiem jest kryształ ałunu. Nie są to już 100% minerały. Oprócz Ammonium Alum zawierają wodę oraz inne substancje dodatkowe.

wtorek, 20 października 2009

DEZODORANT idealny





Dezodorant, zwykła rzecz. Lecz trudno się bez niego obejść...
Jeśli wyobrazisz sobie dezodorant idealny to jaki on jest?

Rzeczywiście skuteczny

Ale nie zaburza naturalnej fizjologii ciała

W żaden sposób nie podrażnia

Najlepiej bezzapachowy (bo źródłem ulubionego zapachu mogą być ulubione olejki eteryczne)

Oczywiście nie brudzi ubrania

Jest łatwy w użyciu

Tani i wydajny

Taki ideał nie istnieje?
Owszem istnieje! To dezodorant kryształ!

Jest rzeczywiście skuteczny - odkąd go poznałam nie używam innego,

Jest po prostu kawałkiem krystalicznej skały - amonowego ałunu - 100% minerałem bez ŻADNYCH dodatków. Jego działanie nie polega na blokowaniu pracy gruczołów potowych lecz na blokowaniu rozkładu bakterii potowych - przyczyny nieprzyjemnego zapachu,

To że nie podrażnia skóry nawet zaraz po depilacji również wypróbowałam osobiście, jest to fakt!

Absolutnie bezzapachowy i niebrudzący - warstewka którą pokrywa skórę jest
bezbarwna, nie pozostawia żadnego śladu,

Sposób użycia jest najprostszy na świecie: posmaruj nim umytą, mokrą skórę..,

Nie znam tańszego dezodorantu - jeden starcza na rok, a nawet dłużej....

wtorek, 18 sierpnia 2009

Czy znasz kosmetyki mineralne?



Są to kolorowe kosmetyki do makijażu, wykonane w 100% ze sproszkowanych minerałów, czyli z substancji blisko spokrewnionej z naszym ciałem. Nie posiadają żadnych dodatkowych składników. Mają postać proszku. Kosmetyki te „wynaleziono” w USA, początkowo z przeznaczeniem dla osób, które nie mogły używać zwykłych kosmetyków do makijażu będąc np. po różnych zabiegach - peelingu laserowym, czy botoksie. Stopniowo zaczęły z nich korzystać również osoby (podobno także mężczyzni ;), które nie stosowały zwykłych kosmetyków z powodu dyskomfortu, wrażenia sztuczności i podrażnień jakie powodują, chcące przy tym korzystać z przyjemności noszenia makijażu.

Kosmetyki mineralne są dla takich osób idealne, nie czuć ich na twarzy, nie wywołują podrażnień, nie zapychają porów, nie wysuszają skóry, a na dodatek przyspieszają jej odnowę i regenerację. Obecnie używają ich głównie osoby ceniące kosmetyki przyjazne ciału, wsłuchane w jego potrzeby. 

Dodam jeszcze dwie ważne informacje:

Prawdziwe mineralne kosmetyki są jednocześnie MINERALNYMI FILTRAMI PRZECIWSŁONECZNYMI! Słońce jest cudowne, ale nie w nadmiarze. Wiadomo, że najbezpieczniejsze i najbardziej stabilne - a więc skuteczne, są przeciwsłoneczne filtry mineralne. Jednak kosmetyki z takimi filtrami barwią skórę na biały, nienaturalny kolor. Oczywiście nie dotyczy to mineralnych kosmetyków do makijażu!

Od jakiegoś czasu „kosmetyki mineralne” stały się modne, i znalazły się w ofercie wielu znanych firm. Faktycznie są to jednak kosmetyki „mineralnopodobne”, ponieważ minerały stanowią tylko część ich składu. Takie kosmetyki nie posiadają właściwości i zalet czystych kosmetyków mineralnych.


W 100% mineralne kosmetyki Rhea znajdziesz tu:


poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Co wyróżnia kosmetyki Snysny?


Posłużę się analogią: Większość dostępnych dziś lekarstw jedynie powstrzymuje lub likwiduje objawy choroby. Tylko niektóre lekarstwa wspierają organizm w powrocie do zdrowia, są w harmonii z procesami zachodzącymi w ciele i w człowieku. Podobnie jest z kosmetykami. Większość z nich pomaga osiągnąć jedynie powierzchowne efekty, nierzadko kosztem rzeczywistego zdrowia i równowagi. Niektóre – takie właśnie oferuję - pozostając w zgodzie z człowiekiem i procesami ciała, pomagają osiągnąć piękno budowane na zdrowiu i poczuciu zgody z samą (samym) sobą. Takie piękno ciała jest wyrazem i efektem zdrowia i wewnętrznej prawdy, te kosmetyki nie zaburzają rzeczywistego procesu piękna lecz z nim współtworzą. Kosmetyki kolorowe służą do makijażu czyli tworzenia „ładności” zewnętrznej. A ta zewnętrzna „ładność” cieszy serce i rozpogadza umysł i ma to niewątpliwie zbawienny wpływ na nas w całości i na nasze ciało. Ponadto kolorowe kosmetyki Rhea, które proponuję, nie tylko w żaden sposób nie obciążają ciała i go nie krępują, ale wręcz pielęgnują i wspierają procesy zdrowia. Oprócz kosmetyków kolorowych proponuję wiele kosmetyków pielęgnacyjnych, których wpływ jest właśnie taki.

Dlaczego i po co to wszystko?

Fascynuje i inspiruje mnie fakt, że zwykłe rzeczy których używasz na co dzień zmieniają jakość Twego życia. Potrafią Cię rozweselić, zachęcić, napełnić energią lub na odwrót, przygnębić, zniechęcić, obciążyć. Jesteśmy całością. Ściany domu w którym mieszkasz na prawdę nie są czymś oddzielnym od Ciebie. Podobnie dźwięki których słuchasz, przedmioty, ubrania czy coś tak osobistego jak kosmetyki którymi pielęgnujesz swoje ciało.

Jeśli jesteś bardzo silną osobą, możesz zmieniać nawet niekorzystne wibracje otoczenia, dostrajając je do własnego wzorca. Niemniej jednak otoczenie również wpływa na Ciebie i dostraja Cię do swojego wzoru. Jeżeli zależy Ci na pielęgnowaniu określonej jakości w życiu, korzystaj z tej prostej a niesłychanie silnej pomocy: wybieraj rzeczy codzienne spokrewnione z Twoją Prawdą.

Ponieważ sama potrzebuję wzmacniania mojej Prawdy, którą nieustannie tropie i w miarę możliwości realizuję, staram się stwarzać przyjazne dla niej otoczenie między innymi za pomocą rzeczy zwykłych. Na przykład kosmetyków. Odkąd zorientowałam się, jak wielkie znaczenie ma rzecz z pozoru tak znikoma, staram się dawać mojemu ciału i sobie całej, to co najlepsze.

Tak narodził się pomysł, aby dzielić się tymi kosmetykami, a także wiedzą o tym jak duże mają znaczenie, z innymi.

Założyłam sklep internetowy z kosmetykami, które cenię za to, że wprowadzają element harmonii do mojego życia i wspierają mnie na mojej drodze.

W moim sklepie zamieszczam informacje o samej idei, o tym jakie to ma znaczenie i dlaczego warto używać właśnie takich kosmetyków, które tam oferuję. Jednak, poniewaz pragnę dzielić się tą wiedzą w znacznie większym zakresie niż jest to w stanie pomieścić sklep, założyłam ten oto blog :)

Obserwatorzy