wtorek, 17 października 2023

Mycie zębów sodą oczyszczoną

 Może pamiętasz mój post sprzed lat "Czym zęby myć", w którym piszę o różnych alternatywach dla pasty do zębów? 

Między innymi wymieniam tam sodę oczyszczoną.

Ten post jest uzupełnieniem tematu.

Na tą chwilę podchodzę do sody z większą ostrożnością.

Tak, wspaniale usuwa kamień, zęby są po niej gładziutkie.

Jednak po dłuższym czasie używania zdarzyło mi się odpryśnięcie kawałeczka szkliwa... 

Ne wiem czy miało to związek z sodą, czy nie. Jednak po tym incydencie przestałam używać sody do zębów. Również jako składnika domowych past.

Teraz wracam do sody po latach. Lecz już nie jako środka do myca zębów na co dzień, ale do używania raz na jakiś czas.

Testuję...

Do przetestowania jest jeszcze kreda, którą dotąd nie próbowałam myć zębów. 

Jeśli nie znasz postu sprzed lat o którym mówię, znajdziesz go tutaj.


zdjęcie z Pixabay




czwartek, 15 kwietnia 2021

Wrotycz przeciw kleszczom, komarom i innym insektom

 Wrotycz Tanacetum vulgare, to popularna roślina, rosnąca w Polsce obficie, spotykana w wielu miejscach. Rośnie z resztą w całej Europie a nawet w Azji. Kwitnie dopiero od kwietnia do sierpnia, ale teraz (kwiecień) można używać suszu. Ma opinię bardzo skutecznej w odstraszaniu różnych insektów, w tym komarów i kleszczy. Odstrasza też mrówki, muchy czy mole. Dobrze ją mieć w ogródku, koło domu, lub ściętą trzymać w mieszkaniu, w pokoju. Można nosić wianki z wrotyczu albo natrzeć nim skórę

🙂
Można także przygotować wywar z rośliny i używać do spryskiwania siebie, ubrania, włosów a także zwierząt domowych, np. psa. Już sam wywar z wrotycza jest uważany za skuteczny. Może być także bazą do wyprodukowania domowego repelentu przeciw komarom i kleszczom.
Wrotycz można również zalać octem i moczyć, myślę, że najlepiej przez kilka dni. Taki wrotyczowy ocet jest chyba jeszcze skuteczniejszy jako repelent - lub baza do niego. Inne składniki, jakie można dodać:
  • olejkieteryczne, np.: lawendowy, geraniowy, rozmarynowy, amyrisowy, goździkowy, tymiankowy - i paczulowy jako utrwalacz zapachu - bo to ważne jak długo utrzymuje się zapach. Chcąc stosować repelent dla psa lub kota, zwróć uwagę, które olejki eteryczne są przez nie tolerowane.
  • olejek eteryczny z eukaliptusa cytrynowego bogaty w PMD - to super repelent sam w sobie, więcej o nim tutaj.
  • jeżeli nie masz kota możesz dodać permetrynę
  • inne substancje utrwalające zapach i/lub bądące naturalnymi repelentami o których jeszcze napiszę
🙂
Taki repelent sprawia, że stajemy się nieatrakcyjni dla insektów, lub wręcz niezauważalni. Jednocześnie zawsze się może zdarzyć, ze mechanicznie strącimy jakiegoś z trawy na swoje ubranie, dlatego tak czy inaczej dobrze jest obejrzeć po spacerze siebie jak i psa.
Wywar z wrotycza można również użyć do kąpieli - siebie lub psa, oraz dodać do prania. Sama kąpiel ani pranie nie zabija kleszczy. Potrafią one przetrwać nawet długi program w pralce przy wysokiej temperaturze. Jedynie suszenie w gorącym powietrzu je unieszkodliwia, ale nie każda pralka posiada taką funkcję.
A, i jeszcze picie wywaru z wrotycza - NIE POLECAM. Kiedyś był on pity i teraz niektórzy piją. Jednak zawarty w nim tujon jest właśnie toksyczny, dlatego skuteczny jako repelent, ale też dlatego lepiej go jednak nie pić.
Wiem, że są tu osoby znające zioła znacznie lepiej ode mnie i w dużo bliższych z nimi relacjach, więc jeśli ktoś może coś dodać, sprostować, uzupełnić, to bardzo proszę. jestem spragniona wiedzy i będzie to z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych.
Na zdjęciu wrotycz -zdjęcie z Pixabay



PMD i olejek z Eukaliptusa Cytrynowego bogaty w PMD

PMD czyli  p-mentano, 3, 8-diol, jest składnikiem olejków eterycznych o właściwościach odstraszających kleszcze, komary i inne insekty. Przeprowadzone badania wykazały,  że skuteczność PMD jest porównywalna z DEET - środkiem owadobójczym najczęściej stosowanym  w popularnych chemicznych repelentach, a WHO uznała repelenty na bazie PMD za skuteczne w  zapobieganiu chorobom przenoszonym przez ukąszenia owadów.


PMD jest cięższy od innych składników aktywnych olejków eterycznych, dlatego nie ulatnia się tak szybko jak one. W największych ilościach występuje. w olejku z Eukaliptusa Cytrynowego (Corymbia citriodora ), a im roślina jest starsza tym więcej cytronelalu w niej przekształca się właśnie w p-mentano, 3, 8-diol czyli PMD.  Jednak i tak zwykły olejek eteryczny zawiera tylko tyle PMD,  że chroni przez niecałe pół godziny... 


Dopiero odpowiednio przetworzony olejek z Eukaliptusa Cytrynowego, o zamkniętych pierścieniach cytronelalu (cokolwiek to znaczy, nie jestem chemikiem…), zawiera ok. 80% PMD i jest skuteczny nawet ponad ok. 5 godzin.


Nie wiem czy są dostępne jakieś repelenty na bazie czystego PMD, bo firmy jakoś trzymają się DEET.


Ale jest dostępny bogaty w PMD olejek z Eukaliptusa Cytrynowego, który  podobno jest skuteczniejszy niż czyste PMD, ponieważ zawiera również organiczne związki (terpeny i acetale), które na zasadzie synergii wzmacniają i przedłużają jego działanie. 


Informacje zaczerpnęłam głównie ze stron dwóch pasjonatek Magdy Prószyńskiej i Inez Rogozińskiej. A na zdjęciu drzewa eukaliptusowe z Australii, nie wiem czy właśnie tego gatunku :)







poniedziałek, 10 października 2016

Pielęgnacyjne serum do twarzy




Serum lub po prostu krem do twarzy na co dzień. Taki co i pielęgnuje i poprawia wygląd a przy tym nie szkodzi i jest dość prosty do samodzielnego wykonania w domu, bez użycia jakichś specjalistycznych sprzętów.
Ponieważ działa dość intensywnie oraz ma nietypowa – półpłynną kremo-żelową konsystencje, nazwałam go serum.

Podstawowe składniki:
  1. Pielęgnujący płyn odpowiedni dla twojej skóry
  1. Kwas hialuronowy w żelu.
  1. Olej
Ewentualne dodatkowe składniki:
  1. Proszek kurkumowo-sandałowy
  1. Biszofit 

Więcej o tych składnikach:
1 - Płyn wybierz stosownie do potrzeb twojej skóry. Może nim być hydrolat (np. różany, lawendowy, z kwiatu pomarańczy), wyciąg lub napar z odpowiednich ziół, tonik z octu jabłkowego, itp.

2 - Użyj kwasu hialuronowego wielkocząsteczkowego w żelu (potrójny kwas hialuronowy roztwór 1,5% w żelu). A jeśli serum ma mieć silniejsze działanie przeciwzmarszczkowe, dodaj do niego kwasu hialuronowego mikrocząsteczkowego (kwas hialuronowy mini HA w proszku) w ilości 0,5 grama proszku na 99,5 grama kwasu wielkocząsteczkowego w żelu i wymieszaj.

3 – Możesz dodać jeden wybrany rodzaj oleju lub kilka, znów oczywiście zależnie od potrzeb skóry, np.: olej arganowy, kokosowy, rycynowy, marula, z jagód goji lub inny.

4 - Proszek kurkumowo-sandałowy to kurkuma w proszku zmieszana pól na pół ze sproszkowanym sandałowcem (proszek sandałowy Sandal-Wood).

5 - Biszofit to koncentrat minerałów, wydobywanych z położonych głęboko pod ziemią złóż. Można go kupić np. w postaci preparatu Biszolin.


Co z nimi zrobić:
Otóż wymieszać wszystkie.
Można po prostu zmieszać wszystkie w mniej więcej równych proporcjach. Czyli biorąc „na oko” objętościowo po tyle samo każdego z nich.
Z takich proporcji otrzymasz dość tłuste serum (zwłaszcza jeśli dodajesz kilka rodzajów oleju), co może być dobre dla suchej skóry, ale nie dla normalnej czy mieszanej. Jeśli więc chcesz uzyskać serum nieco mniej tłuste a bardziej nawilżające, zwiększ ilość składników beztłuszczowych (tych płynnych i żelowych: hydrolatu, kwasu hialuronowego + ew. biszolinu - w stosunku do olejów).
Pamiętaj też, żeby całkowita ilość uzyskanego serum nie była duża, tak by zużyć je w ciągu nie więcej niż 2 tygodni.
Trzymaj serum w małym szklanym pojemniczku, najlepiej w lodówce. Używaj do twarzy i szyi, również pod oczy ale uważaj, żeby nie dostało się do środka.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Tatarak przeciw kleszczom

Sama tego jeszcze nie wypróbowałam ale dzielę się, bo jest taka potrzeba – może komuś się przyda.
Otóż kłącze tataraku może być wykorzystywane do skutecznego podobno odstraszania kleszczy, a także innych uciążliwych owadów. A to nie tylko dzięki zawartym w nim olejkom eterycznym ale także związkom takim jak azaron i beta-azaron.
Sama obecność tataraku – to, że rośnie sobie w jakimś miejscu, sprawia, że w okolicy kleszczy być nie powinno.
Do ochrony ludzi a także zwierząt można użyć preparatów sporządzonych z tataraku.


Macerat z tataraku

3 łyżki kłączy zalać 1 szklanką wody i trzymać pod przykryciem przez 6-8 godzin, przecedzić.
Gotowy można trzymać w lodówce do 3 dni.
Stosować w atomizerze – spryskiwać skórę.


Olejek z tataraku

100% olejek tatarakowy – można go kupić, jest otrzymywany przez destylację z parą wodną świeżych kłączy tataraku zwyczajnego – rozcieńczamy w proporcji 1:1 np. z olejkiem ze słodkich migdałów.
Smarujemy nim skórę.



zdjęcie pochodzi z Wikipedii https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Acorus_calamus1-2.jpg#/media/File:Acorus_calamus1-2.jpg

niedziela, 1 grudnia 2013

Tonik z octu jabłkowego




To doskonały i bardzo prosty do zrobienia kosmetyk.

Wykonanie
Zmieszaj ocet jabłkowy pół na pół z wodą (mineralną lub przegotowaną), gotowe! :)

Pamiętaj jednak, że do wykonania dobrego kosmetyku potrzebny Ci dobry ocet. Najlepszy jest ocet domowy, którego wykonanie też jest bardzo proste – wkrótce zamieszczę przepis.
Tonik trzymaj w szklanej buteleczce. Ocet jabłkowy jest naturalnym konserwantem, więc nie trzeba przechowywać toniku w lodówce.

Zastosowanie
Tonikiem możesz przecierać skórę twarzy, szyi a nawet całego ciała.
Tonik może być „fazą wodną” „kremu nawilżającego” - czyli: po dość obfitym nawilżeniu skóry tonikiem, w mokrą jeszcze skórę wmasuj dobrą oliwę (oliwkową, z pestek winogron, olej arganowy lub inny). Od proporcji wody i oleju w tej emulsji zależy, czy będzie ona bardziej nawilżająca czy tłusta.
Możesz również pozwolić skórze wchłonąć tonik a potem znów ją zwilżyć np. tonikiem aloesowym lub naparem ziołowym i dopiero wtedy, w mokrą, wmasować oliwę.

Właściwości
Tonik z octu jabłkowego dobrze nawilża oraz delikatnie napina i wygładza skórę i drobne zmarszczki, pomaga się skórze oczyszczać i goić - jest skuteczny w przypadku trądziku, także różowatego, przyspiesza gojenie wszelkich wyprysków, wysypek, skaleczeń czy podrażnień.

Ocet jabłkowy ma jeszcze wiele innych zastosowań, wewnętrznych i kosmetycznych.


piątek, 5 lipca 2013

Masło do rąk




Zwykłe śmietankowe masło spożywcze jest bardzo fajnym kremem do rąk... :)
Wystarczy odrobina. Wchłania się w skórę nieco lepiej niż oliwa, można smarować nim wilgotne lub suche dłonie.
Na pewno nie obciąża organizmu żadnymi zbędnymi substancjami a dostarcza skórze składników odżywczych: witaminy A, karotenoidów, witaminy D oraz E.
Masło nawilża i natłuszcza.
Prosty kremik, a na przykład po zmywaniu naczyń mamy go w kuchni pod ręką.

poniedziałek, 27 maja 2013

Olej arganowy





Olej arganowy tłoczony jest z owoców długowiecznego drzewa arganowego, rosnącego i owocującego na terenie Maroka.
Bywa nazywany marokańskim złotem, pewnie z powodu miodowo-złotego koloru oraz dlatego, że jest wyjątkowo cenną substancją używaną między innymi w kosmetyce.

Jest tak zwanym olejem suchym, czyli takim który dobrze wchłania się w skórę nie pozostawiając tłustej warstwy.

Zawarta w oleju arganowym witamina E oraz związki fenolowe (m in. kwas ferulowy i karotenoidy), neutralizują wolne rodniki, czym przyczyniają się do zachowania jędrności skóry.
Nienasycone kwasy tłuszczowe omega 6 i omega 9 oraz skwalan, który jest także składnikiem ludzkiego sebum, odżywiają i dostarcza ceramidów - czyli lipidów spajających komórki naskórka. Ceramidy tworzą w naskórku szczelną warstwę, która reguluje jego elastyczność oraz chroni przed utratą wilgoci i wpływami z zewnątrz.
Olej arganowy pomaga utrzymać odpowiednie nawilżenie, odżywia, zapobiega starzeniu się skóry i wzmacnia jej barierę ochronną. Wspiera też odnowę komórek i łagodzi procesy zapalne, dlatego używa się go w stanach zapalnych skóry, podrażnieniach, egzemach oraz jako środka pomocnego w gojeniu blizn i łagodzeniu objawów cellulitu.
Olej arganowy ma jeszcze jedną cenną właściwość: reguluje pracę gruczołów łojowych.


Krem do twarzy
Olej arganowy jest wspaniałym kremem pielęgnacyjnym do twarzy. Ze względu na swoje właściwości nadaje się w zasadzie do każdej cery i każdej ma coś wartościowego do zaoferowania: suchej, wrażliwej, mieszanej, tłustej, trądzikowej, dojrzałej.
Stosunkowo dobrze się wchłania, zależy to jednak oczywiście od rodzaju cery i sposobu nakładania.
Jak już pisałam, polecam stosowanie olejów na skórę zwilżoną uprzednio tonikiem, na skórę wilgotną nie suchą. Wystarczy bardzo niewielka ilość oleju rozprowadzona na wilgotnej skórze.
Olej arganowy nałożony w ten sposób nie pozostawia tłustej warstwy a skóra jest wyraźnie wygładzona i delikatnie – bez żadnego dyskomfortu - napięta a jednocześnie jędrna i elastyczna.
Olej arganowy można stosować na noc lub na dzień, nadaje się także pod makijaż.


Balsam do ciała
Ze względu na jego miłe właściwości olej arganowy można nakładać również na ciało: wmasować w wilgotną skórę, np. nie wytartą po kąpieli lub zwilżoną tonikiem. Najlepiej kontynuować masaż aż do wchłonięcia wilgoci. Efekty będą podobne jak na twarzy :)


Krem do rąk i paznokci
Olej wmasowany w dłonie i paznokcie pielęgnuje zniszczoną, spierzchniętą skórę rąk i wzmacnia paznokcie.
Ja wolę wcierać go w wilgotne dłonie – po prostu nie wytarte po umyciu. Lubię tez czasem wmasować w dłonie trochę toniku i na to nałożyć olej.
Dłonie posmarowane w ten sposób są nawilżone ale nie tłuste.


Balsam po opalaniu
Można się spotkać ze stwierdzeniem, że olej arganowy chroni przed promieniami UV, jednak niezupełnie tak jest. Wzmacnia w prawdzie barierę ochronną skory, ale jego działanie pomaga raczej zwalczać skutki promieniowania UV niż przed nim chronić. Dzięki właściwościom antyoksydacyjnym likwiduje wolne rodniki powstające w wyniku działania promieni UVA, a dzięki właściwości regenerowania komórek pomaga w gojeniu i regeneracji skóry podrażnionej czy poparzonej nadmiarem promieniowania słonecznego. Jest więc dobrym balsamem do ciała po opalaniu.


Odżywka do włosów
Olejem arganowym można olejować włosy. Zabieg ten polega na nałożeniu i wmasowaniu oleju – zależnie od potrzeb i chęci: w same końcówki, we włosy na całej długości, lub także w skórę głowy. Taki kompres dobrze jest potrzymać co najmniej z pół godziny. Potem umyć włosy.
Zmycie oleju wymaga zazwyczaj nieco więcej wysiłku i środka myjącego niż zwykłe mycie włosów. Zabieg olejowania nawilża, odżywia i wygładza włosy, stosowany systematycznie wzmacnia je. Jest bardzo dobry i skuteczny dla włosów przesuszonych i zniszczonych.

W przypadku włosów bardzo suchych niewielką ilość oleju można wetrzeć w końcówki włosów i pozostawić bez zmywania.


Olejek pielęgnacyjny dla dzieci
Oleju arganowego można używać do pielęgnacji skóry dzieci. Działa ochronnie, przeciwzapalnie - zabezpiecza np. przed odparzeniami a także pomaga leczyć już powstałe, łagodzi i uspokaja podrażnioną skórę.


środa, 22 maja 2013

Ochrona przed słońcem





Słońce rozpogadza nie tylko niebo nad nami ale także nasz nastrój, rozświetla przestrzeń nie tylko wokół nas ale i w nas: wzmaga witalność, poprawia samopoczucia, pobudza krążenie i metabolizm. Jest niezbędne do życia. Pod wpływem promieni słonecznych tworzy się w skórze witamina D.

Spotkałam się z poglądem, że słońce jest całkowicie bezpieczne, a jego ilość jaką jesteśmy w stanie wchłonąć bez żadnego uszczerbku dla zdrowia zależy wyłącznie od naszej otwartości na... miłość :)
No cóż, może nie wszyscy jesteśmy jeszcze tak doskonali, dlatego mamy również potrzebę ochrony przed słońcem.


Ultrafiolet

Słońce emituje promieniowanie ultrafioletowe. Promieniowanie UV, które dociera do ziemi dzieli się na:
  • UVA o długość fali: 320 - 400 nm. UVA to ok. 95% całego promieniowania ultrafioletowego docierającego do ziemi.
  • UVB o długość fali: 290 - 320 nm. Częściowo jest pochłaniane przez ozonową warstwę atmosfery, jednak część promieniowania UVB przedostaje się przez nią i ma na nas istotny wpływ. Stanowi ok. 5% całego docierającego do nas promieniowania ultrafioletowego.
  • UVC o długość fali: 200 - 320 nm jest niemal całkowicie pochłaniane przez warstwę ozonową ziemi, więc jego znikomy wpływ można pominąć.

UVA
Promieniowanie UVA jest w jednakowym stopniu obecne przez cały rok, nawet w pochmurne dni ponieważ przenika zarówno przez chmury, przez szyby okienne jak i przez ubranie – nie jesteśmy przed nim chronieni także w pomieszczeniach. Jest promieniowaniem mniej energetycznym niż UVB, jednak posiada większą długość fal i właściwość wnikania nawet do głębokich warstw skóry właściwej. Jego nadmiar niszczy struktury skóry, wywołując fotostarzenie: degenerację i zanik kolagenu i elastyny, z czego wynika utrata jędrności, sprężystości i gęstości skóry, objawiająca się jako przedwczesne, głębokie zmarszczki.
UVA powoduje także tworzenie się wolnych rodników, zmian pigmentacyjnych, przyczynia się do powstawania alergii słonecznej. Długotrwałe działanie UVA może też powodować zmiany nowotworowe w komórkach skóry. Efekty działania UVA nie są widoczne o razu, kumulują się stopniowo i objawiają dopiero po pewnym czasie.

UVB
Promieniowanie UVB jest wysokoenergetyczne, jednak wnika tylko do zewnętrznych warstw skóry. Jest zatrzymywane przez chmury, szyby okienne i ubranie. Jego natężenie jest największe latem i w środku dnia. Nadmiar promieniowania UVB powoduje rumień i poparzenia skóry, pękanie naczynek włosowatych, przyczynia się także do powstawania reakcji alergicznych i nowotworów skóry. Poparzenie skóry wywołane promieniami UVB nie musi objawiać się mocnym zaczerwienieniem, pieczeniem i pęcherzami, już zaróżowienie skóry oznacza lżejsze poparzenie. Większość efektów działania promieni UVB jest odczuwalna natychmiast.


Pigmentacja
Skóra posiada własne sposoby ochrony przed nadmiarem promieni UV. Najważniejszym z nich jest pigmentacja.
Melanocyty to komórki, które produkują melaninę czyli pigment nadający kolor skórze, oczom i włosom. Kolor ten zależy od ilości melaniny. Spotkałam dwa odmienne poglądy na temat ilości samych melanocytów w skórze. Według pierwszego ilość melanocytów jest podobna u ludzi wszystkich ras. Różnica polega na rozmieszczeniu melanocytów i intensywności syntezy melaniny: U osób ciemnoskórych melanocyty są rozmieszczone we wszystkich warstwach naskórka oraz produkują większe ilości melaniny. Natomiast u osób o jasnej skórze melanocyty znajdują się tylko w najgłębiej położonej, warstwie podstawnej naskórka i produkują znacznie mniejsze ilości melaniny.
Według innego poglądu również ilość melanocytów w skórze jest różna u poszczególnych ras: u ludzi ciemnoskórych jest ich więcej niż u ludzi o jasnej skórze.
W normalnych warunkach melanocyty się nie dzielą czyli nie powiększa się ich ilość. Wyjątkowo melanocyty mogą nabywać zdolności do podziału, są to stany patologiczne.



Fototypy

W związku z ilością melaniny w skórze i zdolnością do jej produkcji oraz rozmieszczeniem tudzież ilością melanocytów, wyróżnia się 6 tzw. fototypów ludzkich:

  • I tzw. celtycki: biała lub blada skóra, często jasne piegi i znamiona, jasne niebieskie, zielone lub piwne oczy, włosy blond lub rude. Osoby o tym fototypie właściwie powinny całkowicie unikać słońca ponieważ zawsze ulegają poparzeniom i z trudem się opalają.
  • II właściwy dla ludzi o jasnej skórze, na której często występują piegi, o niebieskich lub zielonych oczach i włosach blond. Osoby takie łatwo ulegają poparzeniom i z trudem się opalają.
  • III typ mieszany, charakterystyczny dla osób o średnio jasnej skórze, włosach jasnobrązowych lub brązowych i zabarwionych znamionach czy brodawkach, które opalają się po początkowym poparzeniu.
  • IV tzw. śródziemnomorski, to fototyp ludzi o skórze jasnobrązowej, którzy ulegają poparzeniom w minimalnym stopniu i opalają się łatwo.
  • V dotyczy ludzi o brązowej skórze, którzy rzadko ulegają poparzeniom oraz łatwo i mocno się opalają
  • VI właściwy dla osób o ciemnobrązowej lub czarnej skórze. Osoby o tym fototypie nigdy nie ulegają poparzeniom i zawsze mocno się opalają.

Melanina zawarta w skórze jest naturalnych filtrem przeciwsłonecznym: Pochłania promieniowanie UVA i UVB oraz neutralizuje wolne rodniki. Melanina chroni nas oczywiście tym lepiej im jest jej więcej i kiedy znajduje się we wszystkich, również najpłytszych warstwach naskórka. Fototyp określa więc naszą odporność na słońce: Osoby o ciemniejszej karnacji mogą bez szkody przyjąć większą ilość promieniowania słonecznego, osoby o jasnej skórze czasem powinny go wręcz unikać.

Uznaje się, że odporność na słońce wynikająca z rozmieszczenia melanocytów i ich zdolności do produkcji melaniny, czyli z przynależności do danego fototypu, jest wrodzona i ograniczona – to znaczy, wyczerpuje się po przyjęciu właściwej dla danej osoby ilości promieniowania słonecznego.

Zastanawiam się czy tak jest rzeczywiście... Fototypy ludzkie kształtowały się w prawdzie na przestrzeni tysiącleci pod wpływem warunków klimatycznych w jakich ludzie żyli i teoretycznie nie należy się spodziewać zmian w zdolności produkcji melaniny oraz sposobie rozmieszczenia melanocytów podczas jednego ludzkiego życia... Ale......?


Opalenizna

Opalenizna to pigmentacja wywołana słońcem: promienie UV uaktywniają syntezę melaniny w melanocytach. Powstawanie opalenizny jest naturalnym mechanizmem obronnym skóry w reakcji na słońce. Opalenizna daje nam pewną ochronę przed słońcem.

Synteza barwnika - melaniny odbywa się w melanocytach przy udziale enzymu tyrozynazy. Uwalniana z melanocytów melanina przekazywana jest sąsiadującym z nimi komórkom – keratynocytom, leżącym także w płytszych warstwach naskórka. W ten sposób melanina przedostaje się stopniowo coraz bliżej powierzchni naskórka. Zwiększona ilość melaniny i jej obecność w keratynocytach objawia się ciemniejszym zabarwienie skóry czyli właśnie opalenizną.

Najszybciej następuje pigmentacja wywołana promieniami UVA, pod wpływem których prekursory melaniny – słabo zabarwione substancje, ciemnieją w efekcie utleniania, a melanina zawarta w naskórku przekazywana jest do jego płytszych warstw. Ta natychmiastowa opalenizna u osób o jasnej karnacji może być niezauważalna, jest nietrwała i zapewnia niewielką ochronę przed słońcem.

Promienie UVB uaktywniają produkcję melaniny (a konkretnie enzym tyrozynazę, pod wpływem której melanocyty produkują melaninę). Prawdopodobnie mechanizm ten jednocześnie spowalnia odnawianie komórek, powodując grubienie warstwy rogowej skóry. Zanim proces ten zajdzie a nowo wytworzona melanina dotrze do zewnętrznych komórek naskórka trzeba trochę czasu. Opalenizna będąca efektem działania UVB pojawia się dopiero po około 3 dniach.


Filtry przeciwsłonecznej

Aby wzmocnić ochronę przed nadmiarem promieniowania ultrafioletowego możemy zastosować filtry przeciwsłoneczne. Istnieją dwa rodzaje substancji stosowanych w roli filtrów UV: fizyczne i chemiczne.

Filtry fizyczne
Filtry fizyczne czyli mineralne to związki na tyle duże, że nie wnikają w skórę lecz pozostają na jej powierzchni. Tworzą na niej warstwę ochronną, która rozprasza i odbija promienie UVA i UVB, uniemożliwiając im wniknięcie w głąb skóry.
W roli filtrów fizycznych stosowane są głównie dwie substancje:
tlenek cynku i dwutlenek tytanu.

Ich wielką zaletą jest to, że są nieszkodliwe dla skóry: nie powodują podrażnień, alergii, są bezpieczne nawet dla osób szczególnie wrażliwych i najmłodszych dzieci.

Ich wadą natomiast, to że obydwie są białymi pigmentami i nałożenie ich na skórę, oznacza pokrycie jej białą warstwą.

Aby wyeliminować ten efekt niektóre firmy używają mikronizowanych lub nanonizowanych cząstek tlenku cynku i dwutlenku tytanu. Maleńkie cząstki nadal zapewniają ochronę przed słońcem, stając się mniej widoczne na skórze. Niestety badania wykazują, że istnieje ryzyko wnikania tak małych cząstek w głąb skóry, a przedostanie się ich do wnętrza komórek może mieć działanie rakotwórcze. Aktualnie w krajach Unii Europejskiej został wprowadzony zakaz stosowania nanocząstek tlenku cynku, dopuszcza się natomiast stosowanie nanocząstek dwutlenku tytanu.

Filtry fizyczne są aktywne od razu po nałożeniu i chronią przez długi czas i to zarówno przed promieniami UVA jak i UVB. Ich zdolność ochronna nie wyczerpuje się pod wpływem słońca – są fotostabilne. Nie trzeba więc powtarzać ich nakładania na skórę, chyba że zetrą się mechanicznie.


Filtry chemiczne
Filtry chemiczne czyli syntetyczne to zawarte w kremach substancje o nienasyconych lub aromatycznych wiązaniach, które ulegają przekształceniu w czasie opalania. Nie odbijają one promieni UV lecz pochłaniają je i przekształcają w energię cieplną uwalnianą przez skórę. Proces ten chroni przed wniknięciem promieni UV w głąb skóry, jednak zachodzące w jego efekcie przemiany chemiczne nie są przyjazne dla naszej skóry. Dodatkowo pod wpływem zwiększonej ciepłoty skóra intensywniej paruje tracąc odpowiedni poziom nawilżenia.
Poza tym same substancje chemiczne stosowane w roli filtrów UV są po prostu szkodliwe dla skóry, co u niektórych osób objawia się natychmiastowym odczynem alergicznym lub podrażnieniem. Mogą też wnikać przez skórę wpływając na funkcjonowanie organizmu, np. zaburzać równowagę hormonalną.
Filtry chemiczne nie są fotostabilne, to znaczy, że działają jedynie przez określony czas. Kiedy cała substancja aktywna zostanie przetworzona pod wpływem promieni UV, filtr przestaje nas chronić. Dlatego nakładanie filtrów chemicznych należy powtarzać co parę godzin (zgodnie z wartością filtra). W ten sposób kilkakrotnie w ciągu dnia wcieramy w ciało szkodliwe związki chemiczne, które przenikają do naszego organizmu.
Filtry chemiczne nie są też aktywne od razu po nałożeniu, powinno się je nakładać ok. pół godziny przed wyjściem na słońce.
Większość filtrów chemicznych chroni jedynie przed promieniowaniem UVB.

Takie są wady filtrów chemicznych. Jest ich sporo.
Zaletą tych filtrów jest to, że łatwiej się je aplikuje i są niewidoczne na skórze, na pewno łatwiejsze do zastosowania na całe ciało, na plaży.


Faktor

Faktor określa poziom ochrony przeciwsłonecznej jaki posiada dany preparat.

SPF - Sun Protection Factor, jest najczęściej spotykanym oznaczeniem. Liczba SPF mówi o tym, ile razy zwiększa się długość bezpiecznej ekspozycji na słońce po zastosowaniu preparatu ochronnego. Np. po zastosowaniu kosmetyku z filtrem SPF 20 teoretycznie można przebywać na słoncu 20 razy dłużej niż bez filtra. (zakładając że na niechronionej skórze pojawiłby się rumień np. po 20 minutach, z filtrem SPF 20 można by przebywać na słońcu ponad 6 godzin).
Jest to jednak tylko teoria, bo podany czas wynika z eksperymentu przeprowadzanego w warunkach laboratoryjnych, podczas którego na skórę nakłada się bardzo grubą warstwę kremu (2 mg na cm2 skóry). W rzeczywistości nakłada się go na ciało znacznie mniej (0,5-1 mg na cm2 skóry), co zmniejsza faktyczną wartość ochrony przynajmniej o połowę. Poza tym czas bezpiecznego (bez poparzeń) przebywania na słońcu zależy od rodzaju karnacji, siły słońca, pory dnia, miejsca w jakim się przebywa i tego co się robi – np. leży lub biega.

IP - Indice de protection, wraz z liczbą określającą poziom ochrony to francuski odpowiednik oznaczenia SPF

LSF Licht Schutz Factor, to niemiecki odpowiednik SPF

Faktor SPF, IP, LSF mówi jedynie o stopniu ochrony przed promieniowaniem UVB. Kosmetyki zawierające wyłącznie oznaczenie SPF (IP) chronią tylko przed promieniami UVB.
Istnieją jeszcze inne odpowiedniki oznaczenia SPF stosowane w innych krajach.

PPD - Persistant Pigmentation Darkening, to wskaźnik określający zdolność ochronną preparatu przed promieniowaniem UVA. Im wyższą zawiera cyfrę tym lepiej chroni.

IPD Immediate Pigment Darkening, również informuje o ochronie przed promieniami UVA.

PA – to również wskaźnik stopnia ochrony przed promieniowaniem UVA. PA oznaczane jest plusami, im więcej plusów tym lepsza ochrona.

Porównując stopień ochrony oznaczony jako PA i PPD:

PA+ odpowiada PPD 2-4
PA++ odpowiada PPD 4-8
PA+++ odpowiada PPD 8 i więcej.

Kosmetyki z oznaczeniem PPD, IPD lub PA chronią przed promieniowaniem UVA.



Okazuje się, że wiele jest sposobów ochrony przed promieniowaniem UVB: przebywanie w cieniu, okrycie ciała ubraniem, wreszcie użycie któregoś z dostępnych preparatów mineralnych, syntetycznych lub naturalnych (o nich będę jeszcze pisać). Pewnym wyzwaniem jest natomiast ochrona przed promieniowaniem UVA.

Dobry preparat z filtrem powinien chronić zarówno przed promieniowaniem UVA jak i UVB, być fotostabilny i nieszkodliwy dla zdrowia. Czy takie istnieją? Odpowiedzi poszukam w kolejnym artykule dotyczącym słońca – temat okazał się dość duży :)

niedziela, 12 maja 2013

Mydło z Aleppo





Mydło z Aleppo jest wyrabiane w mieście Aleppo w Syrii, jest jednym z pierwszych istniejących mydeł na świecie (niektórzy twierdzą, ze jest przodkiem wszystkich mydeł). Od kilku tysięcy lat produkowane jest tą samą, przekazywaną z pokolenia na pokolenie tradycyjną metodą rzemieślniczą.

Metoda wytwarzania

Tradycyjne mydło z Aleppo robi się metodą „na ciepło”, poprzez długie gotowanie mieszaniny tłuszczu i ługu - wodnego roztworu wodorotlenku sodu. Następnie mydło suszy się na świeżym powietrzu przez kilka miesięcy, dzięki temu dojrzewa, twardnieje i staje się zdatne do użycia tracąc swoje żrące właściwości. Podczas tego procesu pod wpływem utleniania mydło zmienia kolor z zieleni przez ochrę do piaskowego. W środku jednak pozostaje nadal zielone, co zaczyna być widoczne gdy się nim myjemy, w miarę zużywania kostki mydła. Po grubości piaskowo-brązowej warstwy można poznać jak długo mydło było suszone – im dłużnej tym lepszej jakości mydło.




Do wyrobu mydła z Aleppo używa się oliwy z oliwek oraz oleju laurowego, który dolewany jest w końcowej fazie gotowania w różnych proporcjach, w efekcie uzyskuje się mydło z 5, 25 czy 40 procentową zawartością oleju laurowego. Mydło z Aleppo może też być wytworzone wyłącznie z oliwy z oliwek, bez dodatku oleju laurowego.

Pod tym linkiem dostępny jest film prezentujący tradycyjny proces wyrobu mydła z Aleppo:

Obecnie niektóre firmy produkują również mydło z Aleppo metodą „na zimno”, przykładem jest firma Alepia i jej seria mydeł Alep Premium.

Skład

Klasyczny skład mydła z Aleppo jest taki: Olea europea oil, Lauris nobilis oil, Aqua, Sodium hydroxide. Czyli: oliwa z oliwek, olej laurowy, woda, wodorotlenek sodu.

Może on zostać ujęty także w inny sposób: Sodium Olivate, Sodium Laurate, Aqua, Sodium hydroxide. Czyli: mydło oliwkowe (sól sodowa kwasu tłuszczowego z oliwy z oliwek), mydło laurowe (sól sodowa kwasu tłuszczowego z oleju laurowego), woda, wodorotlenek sodu.

W składzie może się też znaleźć Sodium Chloride czyli sól.

Działanie na skórę

Mydło z Aleppo skutecznie myje a przy tym jest bardzo łagodne. Dzięki zawartości olejów nie wysusza skóry, wręcz nawilża ją, tak że myjąc się nim nawet przy użyciu miejskiej chlorowanej wody – która sama w sobie jest wysuszająca – nie jesteśmy zmuszeni używać balsamów do ciała.

Zawarta w mydle oliwa z oliwek zawiera duże ilości witaminy E, której nie niszczy wysoka temperatura. Witamina E jest antyoksydantem neutralizującym wolne rodniki, chroni przed zanieczyszczeniami środowiska, upływem czasu i wpływami warunków atmosferycznych.
W oliwie z oliwek znajduje się też witamina A, która wspomaga regenerację skóry oraz pomaga w utrzymaniu równowagi wodno-tłuszczowej. Witamina A ulega w prawdzie utlenieniu z zewnętrznej warstwy mydła, jednak pewna jej ilość w środku pozostaje.

Olej laurowy ma działanie antyseptyczne, ułatwia gojenie ran, likwiduje stany zapalne skóry. Dlatego stosowany jest w przypadku różnych problemów skórnych takich jak trądzik, egzemy, czy łupież. Dobrze jest jednak pamiętać że jest to działanie raczej objawowe czy wspomagające bo takie problemy wyrażają wewnętrzny stan organizmu.

Dla kogo?

Dzięki temu, że nie zawiera żadnych związków podrażniających natomiast posiada w swoim składzie substancje pielęgnujące, mydło z Aleppo nadaje się dla każdego, także dla osób o tzw. skórze szczególnie wrażliwej, skłonnej do uczuleń.

Jest to mydło, w przeciwieństwie do wielu „mydeł dziecinnych”, rzeczywiście bardzo dobre dla dzieci.

Mydła z Aleppo można używać nie tylko do mycia ciała. Doskonale nadaje się do mycia włosów. Choć sam proces mycia włosów mydłem jest nieco bardziej uciążliwy niż mycie szamponem, włosy niewątpliwie będą wdzięczne i wyrażą to zdecydowaną poprawą swojego stanu. Myjąc włosy mydłem należy zawsze pamiętać o spłukaniu ich na zakończenie wodą z octem.

Mydło z Aleppo nadaje się również do mycia zębów.


Mydło z Aleppo właściwie nie ma wad. Mogłaby być nią cena, jednak porównując ją z cenami różnych żeli pod prysznic i uwzględniając czas na jaki wystarcza kostka 200 g, oraz przede wszystkim biorąc pod uwagę jakość tego mydła – cena nie jest wysoka.

piątek, 19 kwietnia 2013

Żel do Kąpieli – Szampon z Olejkiem Laurowym firmy Royal Alepp 300ml


No więc kupiłam ten żel, jednak zastanawiam się jak ja to zrobiłam że nie uwzględniłam obecności paru szkodliwych substancji w składzie? Musiałam być chyba bardzo skołowana poszukiwaniem jakiegoś środka nadającego się do mycia włosów, który zastąpił by mydło. Bo właśnie do mycia włosów go kupiłam.
Skoro jednak już jest i zużyłam większość zawartości butelki a przy tym doświadczyłam jego działania, mogę się tym doświadczeniem podzielić. Dla poinformowania i może trochę ku przestrodze...







Co w składzie?
Skład: Olea europea oil, Lauris nobilis oil, Cocos nucifera oil, Aqu, Coconut glucoside, Hydrolyzed wheat protein, Potassium hydroxide, Tocopherol, Ethanolamide.

Czyli: oliwa z oliwek, olej laurowy, olej kokosowy, woda, glukozyd kokosowy, hydrolizat protein pszenicy, wodorotlenek potasu, witamina E, etanolamid.

Glukozyd kokosowy to niestety detergent, czyli środek myjący – otrzymywany z kokosa, podobno bardzo łagodny. W internecie znalazłam informację, że otrzymuje się go przez fermentację cukru zbożowego i orzechów kokosowych.
Hydrolizat protein pszenicy czyli białka pszenicy rozbite na aminokwasy.
Etanoloamid to związek chemiczny pełniący tu rolę detergentu lub stabilizatora. Na pewno nie jest to substancja przyjazna dla ciała.

W innej wersji znalezionej również w internecie skład wygląda tak: Laurel oil, Olive oil, aqua, coconut D, Potassium hydroxide, coconut glucoside, ethanolamide, hydrolized wheat protein, vitamine E, Bronidox L.

Bronidox L - konserwant syntetyczny, działa drażniąco na skórę.
Czy żel występuje w dwóch wersjach? - nie udało mi się dowiedzieć, dystrybutor milczy.


Szampon do włosów
Przyznam, że po długim okresie mycia włosów mydłem, użycie czegoś płynnego było sporą ulgą. Mycie włosów mydłem ma wiele niezaprzeczalnych zalet, ale jak dla mnie jest też nieco uciążliwe. Najpierw myłam włosy żelem do spółki z glinką Rassoul: pierwsze mycie glinką, drugie żelem. Na koniec płuczę włosy wodą z octem jabłkowym i solą – zostało mi tak po czasach mycia mydłem. Uważam ze to świetnie robi włosom, zresztą ten żel-szampon jest też niby mydlany.
Żel łatwo rozprowadza się na włosach, pieni się dość dobrze i zachowuje prawie jak zwykły szampon. Ma również podobne właściwości myjące.
Włosy nim umyte są bardziej błyszczące niż po umyciu mydłem. Są nawet bardziej błyszczące niż po umyciu glinką Rassoul. Jednak są po nim nieco bardziej przesuszone, widzę to wyrażnie zwłaszcza odkąd myję je samym żelem – bez glinki. Efekt ten jest jeszcze bardziej odczuwalny jeśli zdarzy się pozostawić żel na włosach chwilę dłużej.
Po umyciu włosy trzymają się nieźle, są świeże mniej więcej tak długo jak po mydle i glince, jednak nie do końca: glinka Rassoul wygrywa.


Do mycia ciała
Spróbowałam również jak się sprawdza ten żel w roli żelu – do mycia ciała. Niby wszystko ok, jednak po umyciu skóra jest trochę przesuszona – nie tak jak po dobrym mydle. Po mydle balsam do ciała nie jest niezbędny, po tym żelu jednak lepiej go użyć.


Na ile starcza?
Żelu używam od dwóch miesięcy i mam jeszcze ok. 1/4 butelki 300ml. Można więc uznać ze starcza na 2-3 miesiące, zależnie od intensywności użytkowania.


Jednak czy go w ogóle używać?



środa, 20 marca 2013

Czym zęby myć?





Ktoś może powie: jak to czym, pastą do zębów! Lecz czy ludzie zawsze i wszędzie używali i używają pasty do zębów? Możliwe że kogoś to zdziwi, lecz ja od dawna nie używam. I nie jestem wyjątkiem :)

Zacznijmy od tego, że zdrowe zęby to objaw zdrowia tak w ogóle. Żyją i żyli ludzie (i całe społeczności) nie dbający szczególnie o zęby a mimo to cieszący się zdrowym, ślicznym uzębieniem. Nie namawiam jednak nikogo do niedbania o zęby, wręcz przeciwnie :)

Oprócz tego czym myć - żeby było skutecznie, ważne jest także jak, czyli odpowiednia technika mycia i dobry sprzęt ;) Szczoteczka do zębów powinna mieć małą główkę i miękkie włosie najlepiej w miarę równej długości. Odpowiednia technika polega na wykonywaniu ruchów „wymiatających”: zamiast szorowania wzdłuż, czy też na okrągło, myjemy zęby ruchem wymiatającym od dziąsła ku zakończeniu zęba. Bardzo przydatna wręcz niezbędna jest także nitka do zębów.

Więc czym zęby myć?

Soda oczyszczona
Soda czyszczona czyli wodorowęglan sodu to środek powszechnie znany i ogólnie dostępny. Ten biały proszek ma wiele zastosowań. Jest jednocześnie moją ulubioną „pastą do zębów” :) Skuteczny i prosty w użyciu:
Na wilgotną szczoteczkę nabieram troszkę sody (przykleja się do mokrego włosia) i myję opisaną wyżej techniką. Świetnie oczyszcza, usuwa kamień i zapobiega tworzeniu się nowego. Jednocześnie nie zawiera żadnych zbędnych substancji.
Roztworu sody można również użyć do płukania zębów: 1 łyżeczka sody na szklankę wody.
Płukanie jamy ustnej sodą zmienia pH z kwaśnego na zasadowe, czyli sprzyjające remineralizacji a więc cofaniu się drobnych ubytków i odbudowie szkliwa.


Glinka
Najlepiej glinka biała, może być także zielona lub glinka ghassoul. Używa się jej w podobny sposób jak sody oczyszczonej nabierając na szczoteczkę. Glinka dobrze czyści, usuwa osad i wybiela.

Olej kokosowy
Bardzo delikatny środek do mycia zębów. Dobry np. dla dzieci. Moi znajomi stosują olej kokosowy do mycia zębów swoich dzieci właśnie i są zadowoleni z efektów. Do pielęgnacji i higieny zębów nadaje się między innymi ze względu na swoje właściwości bakteriobójcze. Podobno olej kokosowy używany był też tradycyjnie do uśmierzenia bólu zębów...

Domowa pasta do zębów
Mieszając trzy wyżej wymienione składniki: sodę oczyszczoną, glinkę i olej kokosowy, można zrobić domową pastę do zębów. Jeśli dodamy kilka kropelek miętowego olejku eterycznego, otrzymamy pastę miętową.
Pasta ta może mieć z resztą kilka wersji:
  • soda oczyszczona z glinką
  • soda oczyszczona z olejem kokosowym
  • sama glinka z olejem
Zastanawiam się jeszcze nad dodatkiem ksylitolu, o którym za chwilę. Można by wzbogacić jej właściwości, nadając jednocześnie słodki smak :) Ale to na razie taki pomysł do wypróbowania.

Mydło
Tak tak, można myć zęby mydłem! Oczywiście prawdziwym i najlepiej bezzapachowym. Ja myję czasem zęby np. mydłem z Aleppo. „Pasta mydlana” pieni się w przeciwieństwie do sody, ale jest łagodna, delikatna, nie drażni dziąseł. Mydło myje zęby skutecznie, usuwa także płytkę nazębną i dezynfekuje zęby i dziąsła.

Istnieją specjalne mydła z dodatkiem węgla aktywowanego – produkowane przez rzemieślników wytwarzający prawdziwe mydło. Podobno one najlepiej nadają się do mycia zębów. Na razie nie próbowałam.
Dodam jednak, że np. mojemu dziecku mycie zębów mydłem nie odpowiada...

Ocet jabłkowy
Wspaniały środek o wielorakim zastosowaniu. Używany jest także do pielęgnacji zębów. Ma swoich zwolenników, nawet takich którzy używają octu zarówno do płukania zębów po myciu jak i do samego mycia.
Osobiście używałam octu jedynie do płukania i polecam płukanie zębów PRZED ich umyciem, roztworem: 1łyżka octu na szklankę wody.
Powód jest taki: Kiedy odczyn pH w jamie ustnej jest kwaśny szkliwo ulega demineralizacji – kwasy rozpuszczają składniki mineralne tworzące szkliwo. Zakwaszenie bierze się stąd, że gdy zjadamy węglowodany, bakterie obecne w jamie ustnej również je konsumują a produktami ich przemiany materii są wówczas kwasy organiczne. Zakwaszenie w jamie ustnej powoduje także spożywanie kwaśnych potraw i picie kwaśnych napojów.
Właściwość rozpuszczania minerałów dotyczy także octu jabłkowego. Jednak kiedy używa się octu do płukania zębów, po czym myje się zęby nie pozostawiając octu dłużnej w jamie ustnej, ocet rozpuszcza i usuwa kamień nazębny, nie naruszając szkliwa.
Płukanie octem działa także zabójczo na bakterie wywołujące choroby przyzębia i gojąco na dziąsła.
Ocet jabłkowy może pomóc poprawić stan zębów jeszcze w inny sposób. Picie niewielkich ilości octu jabłkowego poprawia przyswajanie mikroelementów z pożywienia, co ma ogromny wpływ na stan zębów (i nie tylko).

Efektywne Mikroorganizmy
Czyli EM-y.
Ponieważ EM-y używane są do oczyszczania różnych rzeczy i miejsc, nie niszcząc przy tym naturalnej flory bakteryjnej a wzmacniając ją, nadają się także do pielęgnacji zębów. Można nimi szczotkować zęby lub je płukać.
Ja używam EM-ów właśnie do płukania zębów.
Z tych samych względów które dotyczą octu jabłkowego i wszystkich rzeczy kwaśnych, polecam stosowanie EM-ów na jakiś czas przed lub niezależnie od mycia zębów. (W przypadku EM-ów chodzi o to aby pobyły sobie w jamie ustnej jakiś czas i zrobiły swoje).

Sok z aloesu
Można płukać zęby po umyciu sokiem z aloesu rozcieńczonym pół na pół z wodą. Aloes goi i łagodzi podrażnienia dziąseł i jamy ustnej.

Ksylitol
Ksylitol to związek organiczny, alkohol cukrowy (pięciowęglowy alkohol polihydroksylowy). Otrzymywany początkowo z kory brzozowej ( zaczęto go używać w Finlandii podczas II wojny światowej z braku zwykłego cukru), jest wytwarzany także z owoców, jarzyn włóknistych oraz kukurydzy. Stosuje się go zwykle jako zamiennik cukru.
Posiada bardzo ciekawe właściwości związane z dbaniem o zęby.
Kiedy bakterie żyjące w jamie ustnej żywią się ksylitolem zamiast cukrem, produktami ich przemiany materii nie są kwasy organiczne – tak jak to się dzieje w przypadku cukrów. W związku z tym nie następuje zakwaszenie jamy ustnej. Dodatkowo ilość bakterii próchnicotwórczych stopniowo się zmniejsza, ponieważ spożywanie ksylitolu osłabia je. W takich warunkach próchnica nie rozwija się i następuje stopniowa remineralizacja szkliwa.
Aby wykorzystać te właściwości ksylitolu zaleca się systematyczne spożywanie go w niewielkich ilościach, co już po paru miesiącach ma spowodować całkowite zniknięcie bakterii próchnicotwórczych z jamy ustnej.
Osobiście nie jestem przekonana do jedzenia ksylitolu. Można jednak stosować go także zewnętrznie: płukać zęby roztworem ksylitolu, dodać trochę do pasty o której piszę wyżej a nawet po prostu szczotkować nim zęby (nabierając nieco na szczoteczkę do zębów).

Ksylitolu jeszcze nie wypróbowałam, ale mam zamiar to zrobić.
Prosi mnie o to także mój synek, którego cieszy perspektywa mycia ząbków słodką pastą :)

Miswak
Miswak to korzeń drzewa arakowego tradycyjnie używany do czyszczenia zębów w krajach arabskich.
Zastępuje jednocześnie pastę i szczoteczkę :) Po jego użyciu nie trzeba także płukać zębów wodą.
Z informacji jakie znalazłam wynika, że miswak nie tylko czyści, ma również właściwości bakteriobójcze, odkwaszające i wybielające – usuwa przebarwienia. Usuwa także osad i kamień nazębny. Podobno przy okazji zmniejsza też głód nikotynowy... (jeśli ktoś taki ma).
Miswak to taki korzonek, od którego trzeba najpierw odciąć lub odgryźć kawałek na końcu a następnie ten koniec pogryźć aż powstanie pędzelek do czyszczenia zębów. Pędzelkowaty kształt ułatwia dotarcie do przestrzeni międzyzębnych.
Podobno w krajach arabskich ludzie chadzają po ulicach obgryzając gałązki miswak...:)
Podobno.... nie byłam i na razie nie próbowałam – ale kto wie?


Zobacz POST który jest uzupełnieniem tematu sody oczyszczonej do mycia zębów.

Obserwatorzy